| Maciek Froński > Jurod | 2009-12-16 14:30:52 | 83.238.186.122 |
A cudowna kariera wokalna żony Michała Wiśniewskiego? |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-16 14:04:30 | 83.238.186.122 |
A dynastie aktorskie na ten przykład? Choćby rola Marii Seweryn w "Kolejności uczuć"? |
| KczK | 2009-12-16 10:23:32 | 188.147.42.93 |
normalnie przedszkole |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-16 08:31:10 | 83.238.186.122 |
OK, ale jeśli przyznasz dotację Operze, to dyrektor Opery wystawi spektakl żony w reżyserii szwagra z córką i jej chłopakiem w rolach głównych. Jeśli zaś wstrzymasz dotację, dyrektor będzie się musiał poważnie zastanowić, czy mu się taki manewr opłaci, i być może jednak będzie zmuszony wystawić coś z Verdiego w reżyserii Warlikowskiego z Josem Curą i Kiri Te Kanawą. To, co postulujesz, może i jest słuszne, ale w polskich warunkach przybiera jakiś karykaturalny wymiar. To dokładnie tak, jak z piłką nożną – warto tak w ogóle wspierać sport i jego rozwój, ale dotowanie PZPN to jednak trochę co innego:-) |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-15 15:34:54 | 83.238.186.122 |
Debiut mi się nie zwrócił, ale na drugiej książce jestem już do przodu. Tak czy inaczej włożyłem własne pieniądze, nie odjęto wdowom i sierotom, żeby starczyło na dotację dla mnie:-) |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-15 14:43:41 | 83.238.186.122 |
Radek, moje przekonanie bierze się stąd, że sztuka jest sposobem komunikacji międzyludzkiej, dzielenia się pewnymi emocjami, a tam, gdzie jest komunikacja, jest nadawca, odbiorca i komunikat. Komunikat powinien być dostosowany do odbiorcy (to z kolei Ty powinieneś wiedzieć jako psycholog), a jeśli nie jest, to odpowiada za to nadawca, nie odbiorca. Oczywiście, dopuszczam możliwość, że komunikat jest dostosowany do odbiorcy, tyle że ja nim nie jestem. Albo jest jak list w butelce rzucony w fale oceanu – kto go wyłowi, tego będzie, wiadomo, że nie musi łowić każdy. W porządku, ale w takim razie wara od moich podatków! Niech sobie nadawca sam kupi butelkę i ocean:-) |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-15 13:17:18 | 83.238.186.122 |
Radek, wiesz, że jestem skromnym facetem i z reguły wypowiadam się w sposób wyważony, ale zmuszasz mnie, bym się pochwalił, bo bez tego nie mogę kontynuować dyskusji. Otóż uważam się za inteligentnego faceta – skończyłem ciężki kierunek studiów na najlepszym polskim uniwersytecie, znam – lepiej lub gorzej - kilka języków obcych, mam – wydaje mi się przynajmniej, że mam - dość szerokie horyzonty, byłem w Mensie i takie tam jeszcze. Jeśli nie widzę gdzieś sensu, to albo go tam rzeczywiście nie ma, albo został on przede mną jako odbiorcą celowo ukryty lub nie zadbano o to, by był on widoczny (najpewniej dlatego, że artysta miał ambicję być „elitarny”, żeby go koledzy artyści nie wyśmiali – ileż w tym jeśli nie pogardy, to przynajmniej obojętności wobec odbiorcy). Oczywiście każde grono ma prawo uznać się za „elitę” i nic mi do tego, ale dlatego mam się do tego, jako podatnik, dorzucać? Wyjaśnij mi, proszę, w takim razie jedno: jeśli twórca nie ma mnie w dupie, a ja mimo to nie rozumiem jego dzieła, to jaka jest przyczyna tego, że nie rozumiem? Jeśli, mimo powyższe, jestem za głupi, to kto jest dość mądry? W naszych dyskusjach Ty z kolei często podnosisz argument, że jeśli coś jest zrozumiałe dla odbiorcy, to jest to niechybnie Doda Elektroda. To jest bardzo nieuczciwie. |
| Maciek Froński > Jurod | bellerophont@go2.pl 2009-12-15 11:25:54 | 83.238.186.122 |
Radek, recepta jest jedna: tworzyć – czy to wiersz, czy film, czy inną symfonię – z myślą o potencjalnym odbiorcy. Ja nie mówię: „tworzyć pod publiczkę”, „wyrzec się siebie” czy „zaspokajać najniższe gusta”, ale, kurczę, brać choć trochę pod uwagę faceta czy babkę, który ma dzieło czytać, oglądać czy go słuchać, a sobie człowiek poradzi. A jeśli „wybitny twórca” ma odbiorcę w dupie, nie obchodzi go, co by go interesowało i co jest w stanie odebrać, to niech się nie domaga pieniędzy z jego podatków. To, że państwo dało kasę na lichy film jest argumentem za tym, by nie dawać kasy na liche filmy, a nie za tym, by jeszcze dawać na poezję. Pieniądze z podatków są na drogi, szkoły i szpitale, jeśli coś zostaje, to znaczy, że można obniżyć podatki. Zresztą popatrz na mnie – nikt do mnie nie dopłaca, nikt mi niczego nie funduje i tworzę świetną poezję. I nawet mnie ostatnio nagradzają! |
| Maciek Froński | bellerophont@go2.pl 2009-12-14 08:42:55 | 83.238.186.122 |
Radek, wybacz, że nie na temat, ale tak do Twojej informacji fragment wywiadu, którego malarz Leon Tarasewicz udzielił Rzeczpospolitej" (numer z 14-15 listopada 2009 roku): Tarasewicz: No ale dopóki nie będzie zdrowego systemu wspierania sztuki... Rzeczpospolita: Przez państwo? T: Ależ skąd! Państwo musi sobie odpuścić kontrolowanie sztuki i kształtowanie jej rynku. Rz: Artyści zwykle żądają od Państwa pieniędzy. T: Państwo nie ma tworzyć administracji zajmującej się sztuką, tylko kreować mechanizm, dzięki któremu to klasa średnia będzie mogła chodzić do galerii i kupować tam obrazy. Sztuka ma trafiać do odbiorcy, a nie jest nim państwo, tylko ludzie. Rz: Malarze mówią więc: "Dajmy więcej pieniędzy państwowym galeriom, a one kupią więcej obrazów i pokażą ludziom". T: Bzdura! Przez taki mechanizm pieniądze trafiłyby tylko do uznanych twórców, których lubią i cenią ludzie na państwowych etatach. Tymczasem kołem zamachowym rynku sztuki muszą być małe prywatne galerie. To one ryzykują swoje pieniądze, a za konkurencję mają ludzi z instytucji państwowych, których nikt nie kontroluje i którzy kupują, co chcą, bo nie wydają własnych pieniędzy. (...) Rz: Artysta błagający o wolny rynek – to niebywała rzadkość. Uwielbiam pana za to! T: Tak się dzieje w całym cywilizowanym świecie zachodnim. Ja wiem, że na początku pojawi się mnóstwo kiczu, ale pozwólmy ludziom żyć w kiczu, by z czasem ich gusty się rozwijały, by powstawała wyższa sztuka. Rz: Może mówi pan, bo panu jest dobrze. A co mają zrobić młodzi ambitni artyści? T: Ależ oni już teraz żyją z tego, co sprzedadzą w galeriach prywatnych! Kto z nich ma szanse na te stypendia czy na zakupy robione przez państwowe galerie?! Kilka osób. Rz: Często sztucznie kreowanych. T: Otóż to. |
| Jarosław | 2009-12-11 12:20:26 | 83.238.65.226 |
Świetne spotkanie i miejsce, szkoda że nie mogę tam być. |