yoga-joes-green-army-figures-dan-abramson-2

[dan abramson]

Sen 15302 albo rewolucja joginów w rocznicę tak zwanych wydarzeń brzeskich

 

Zaczęło się jak zawsze od krzyków „jebać policję” na placu Zamkowym.

Szybko starcia przeniosły się na Rynek i w okolice Długiej. Ludzie krzyczeli

coraz głośniej. Były ofiary śmiertelne. Uciekaliście do posowieckich koszar,

do starego uniwieramaga, który zburzono zaraz po wyprowadzce wojska.

Ledwo weszliście – właściciel zaczął opuszczać rolety. Klienci wyszli na dach

i nastroszyli piki w czworoboki jak szwedzka piechota. Tylnymi drzwiami

do sklepu wdarła się wataha uczestników kursu hatha jogi z karimatami.

Będzie rewolucja – mówili barykadując drzwi, zasiadając na karimatach

w prowokacyjnych pozach. – W dupie mam waszą rewolucję – mówisz

- muszę iść do domu nakarmić dziecko. Cała rewolucja nie jest warta

więcej niż ścinek paznokcia z palca u nogi mojego synka! I wtedy

podchodzi do ciebie szefowa kursu hatha jogi, mówi spokojnie jakby

nabrała wody w oczy. – Ciszej bo będziemy musieli ciebie zabić.

 

A dziecko też znajdziemy.