Archiwum dla Wrzesień, 2012

GOŚCINNIE U PIOTRA GAJDY W HOSTELU


PG: Czy w naszym kraju istnieje wyraźny podział na środowiska poetyckie, czy raczej mamy do czynienia z pojedynczymi nazwiskami rozrzuconymi po kraju –  kojarzonymi wyłącznie geograficznie?

RW: W naszym kraju mamy do czynienia ze specyficznym regionalizmem odgórnym. Kultura i literatura zależą od kasy publicznej, a tej większość leży w sejfach samorządów – gminnych, miejskich, powiatowych, wojewódzkich. I tak się składa, że mamy do czynienia z wieloma przedsięwzięciami, które nieźle rosną właśnie do poziomu regionalnego, wyżej tego podskoczyć się nie da, bo nie ma za co. Jednak zawsze mnie ciekawiło jak to jest, że poeci, teoretycznie samotnicy, alienauci, tak chętnie zbijają się w Polsce w grupy, redakcje, środowiska, podczas gdy prozaicy pozostają jednak osobni. Jak popatrzyć na pisma literackie tworzone przez samo środowisko – to tam sami poeci. W każdym razie przytłaczająca większość. Ale wracając do Twojego pytania. Tak oczywiście, z powodu określonej struktury finansowania kultury mamy do czynienia z mniej lub bardziej wyraźnym regionalizmem. Nie przekłada się to jak sądzę na wartości estetyczne w poezji, ale na funkcjonowanie poetów i poetek – owszem.

PG: Jaka według Ciebie jest przyszłość poezji?
RW:
Trzeba by doprecyzować – gdzie? Bo pewnie trochę inaczej będzie wyglądała w Rosji, Chinach, Japonii, Korei i w Polsce. W Polsce zaś widzę to dość szaro, z przewagą ciemnych tonacji. Pewne stała, niewielka liczba ludzi z okolic kurczącego się środowiska przy poezji pozostanie. Większość marginesu społecznego, który czyta, ma prostsze rozrywki czytelnicze. Co zresztą mnie zastanawia, jak dochodzi do takiej podmiany wartości i treści. Jakim cudem ludzie, którzy znają się trochę na filmie łapią się na oglądaniu Bollywood, a ludzie z wyczuciem literackim czytają Harry’ego Pottera i nie widzą w tym obciachu. Zatem sądzę, że dalsza marginalizacja, aż do granicy zaniku. Polska już nie jest krajem poetów, resztki legitymizacji dla istnienia poezji zanikają z odejściem Miłosza, Szymborskiej, Herberta, Ficowskiego i wielu innych. Śmierć żądnego z naszych kolegów nie będzie specjalnie opłakiwana ani komentowana. Nawet jeżeli nastąpi relatywnie szybko, gwałtownie i tragicznie.

 nieco więcej na Blogu Piotra Gajdy