MIMIKRA
„Wszak w pacierzu owoc żywota pochwalony
chociaż bez domu, żony, środków,
trudno powołać się na przodków”
(Mirosław Czyżykiewicz, „Tańcz”) 

wielki i siny jest jaszczur przysłuchujący się naszym
rozmowom o zmierzchu. on widzi przez drzewa,
tratwy, wie swoje o każdej porze roku, nie wierzy
że to się może udać i z czułością obserwuje ciebie
gdy próbujesz oduczyć żywy kamyk skurczów. trochę
pokory i dyskrecji tętniąca perełko. tak, było bezpiecznie,
ale nie teraz, gdy stało się jak tego chciał izajasz i stoisz
wszystkim na drodze, ogołocony ze tego, co ludzkie,
bez chitynowego pancerzyka. a tak byłeś bezpieczny
kamyku pełen ciepłej żywicy, noszony w tajnej zatoce
kości i żył, spokojnej jak pearl harbour, ale wyszedłeś
na światło i teraz każdy może cię zamieść pod asfalt jak
ciężarówka jeża. tak mówi las, który uczy mimikry,
sztuki zamglenia, przylegania do szyby, ziemi i śliny.
jest jeszcze szansa, żeby się nie dać tak łatwo. nie dać się
tak wywlec z tego lasu. nigdy. nigdy więcej. na zawsze.