Archiwum dla Grudzień, 2008

WIELKANOC PRZED WIGILIĄ






AREQUIPA. SZABAS


 

Opisz to jeżeli możesz, chociaż po co pisać, mówisz,

skoro się chłonie. na rogu staje cadillac i wysiada panna

młoda. ma szansę zmieścić się w katedrze. z bocznej ulicy

maszeruje orkiestra pełna toma waitsa, na czele taksówka

z megafonem na dachu i ksiądz. Wokół jest noc na ziemi

i dwunastu chłopców w szkarłacie niesie platformę z Chrystusem,

za nimi truchtem kosynierzy i szpiczaste dzieci na auto da fe.

oślepiająca woń kadzidła. santa virgen dolorosa wypiętrza się

nad synem jak el misti nad nami. mówisz że teraz wolałabyś

do polski, że to dziwne bo to pierwszy taki szabas. jutro

ruszamy do wąwozu. stamtąd widać nawet ląd

 

POWRÓT DO KOTLINY





GROSSTRAKTOR  METAPHISICUS.


 

powinieneś był to wiedzieć. nie wolno wyjmować gwoździ

wbitych o zmierzchu w kotlinę. nie znosi się do spokojnych

miast miedzi brzęczącej po szlakach. nieuważnie postąpiłeś

i pod sudecką gwiazdę się uciekaj idioto. a oto grosstraktor

metaphisicus wybudza się z cichym pomrukiem po drugiej

stronie gór suchych. cały mordor  rusza zwartym czambułem

z broumovskich ścian, żłobiąc bruzdy pogranicza idzie prosto

w rozwarte przełęcze; między zbocza suche jak portale świątyni.

bądź pewien, że wgniecie twój kontur w skałę. czekaj na ten cień

jak łucznik, lirnik o zapomnianym obliczu. nie lękaj się. śpiewaj.