Archiwum dla Wrzesień, 2008

LEPIEJ BYC NIE MOŻE 2. DOLINA KREATYWNA

W związku z komentarzami Macieja Kaczki, który nie przedstawił sie jako Maciej Kaczka oraz  z listem jaki w imieniu pokrzywdzonych autorów wystosował do TVP S.A. , która była i jest organizatorem konkursu Dolina Kreatywna chciałbym kilka rzeczy wyjaśnić, uściślić i podkreślić.

Wczoraj postanowiłem czasowo zdjąć pierwszą część wypreparowanych z kontekstu fragmentów najbardziej frapujących fraz jakie udało mi się przeczytać głównie dla wystudzenia emocji. Po wtóre uznałem, że był istotnie pewien błąd w tej sztuce, ale zupełnie gdzie indziej niż widzi go Kaczka Maciej – co mnie specjalnie nie dziwi. To znaczy że widzę go gdzie indziej niż Kaczka mnie nie dziwi. Inna akomodacja oka po prostu. Mianowicie Organizator jeszcze nie ogłosił pełnych wyników konkursu. Podawanie deseru zanim podano danie główne, chociażby to była kaczka nadziewana otrębami czy śrutem na przykład - nie jest do końca na miejscu. Deser jest na koniec. Ot, ręka zaświerzbiła i tyle.

Dzisiaj też dowiedziałem się, że Kaczka Maciej wystąpił w obronie ludu uciśnionego miast i wsi, który najpierw wysyła prace na konkurs i gotowy w szklanym okienku występować, ale tylko jako bohater pozytywny a nie mniej poztywny a potem mu juror robi krzywdę za krzywdą. Począwszy od tego, że nie przyznaje nagrody a skończywszy na tym, że po przeczytaniu dzieła uznaje je miejscami za kuriozalne i mówi to głośno.

W tym liście, którego treścią nie zechciał się ze mna podzielić nazywa moja notatkę m.in. paszkwilem, co samo w sobie jest dziwne, bowiem notatka nie zawierała żadnych elementów ocennych a jedynie zestawienie tekstów. Byc może zestawieniem, które mówi samo za siebie aż za mocno, ale czy to moja wina? Bycie autorem to w większej częsci jednak rzeczy wymagające pewnej doporności. Może lepiej jest zarzucic pisanie, niż żyć w obawie, że ulega się pewnym złudzeniom? To dylemat każdego autora, także mój lat temu 5, 10, 15.

Tzw. zarzutami kaczki nie mam zamiaru się zajmować, powiem tylko Maćku, że każda biurwa wie, że jak się coś robi, co dotyczy strony to się to stronie daje do wiadomości aby mogła się ustosunkować. To widać różnica osobniczych doświadczeń. Widać do powodzenia w interesach dochodzi się innymi metodami a powodzenia Ci życzę i żegnam bo nie chce mi się z Tobą gadać. Miau.

Do kwiatków Doliny Kreatywnej na pewno wrócę po ogłoszeniu werdyktu jury przez Organizatora co jest zapowiedziane na jego stronie internetowej na 19 października o północy w programie „Dolina Kreatywna”. Zapraszam do jego oglądania jeszcze przed nagraniem. Dziękuję Kaczce za zainteresowanie i reklamę naszej ciężkiej pracy w jury. Acha - ja też zapowiadam, więc stay in tune – jak mówią na kumplach ;)

Swoją drogą była okazja żeby wejśc na dawno nie dowiedzanego bloga.

LEPIEJ BYĆ NIE MOŻE 1. DOLINA KREATYWNA.


Zostałem jurorem konkursu organizowanego przez TVP „Dolina Kreatywna”. Razem z Jarkiem Klejnockim, Justyną Radczyńską, Asią Mueller i Mariuszem Sieniewiczem mamy wskazać 5 wybrańców, którzy rozdzielą między siebie 15 tysięcy złotych i jak rozumiem wystąpią w ramach swoich 5 minut sławy na antenie i przed kamerą TVP. Nadeszło grubo ponad 900 zestawów zawierających od wiersza (sztuk jedna) po powieści (największa w objętości stron 936). Niech to będzie wyjaśnieniem zdalczego otrzymawszy prace po 29 sierpnia, zgodnie z innymi jurorami uznaliśmy za skrajnie niemożliwe ogłoszenie werdyktu 12 września jak tego pierwotnie oczekiwał organizator. W tym wypadku bycie jurorem okazało się być zajęciem wymagającym ascetycznej dyscypliny umysłu, serca i ducha. Spać nie ma kiedy a po ukradkiem popędzanych nocach śnią sie pliki w dziwnych formatach, które nie chcą się otworzyć oraz licznik znaków u dołu ekranu zatykający się co i raz. Przebóg, zaprawdęż, gdyż wszystko dotarło do jury w formie elektronicznej. Wydruk z racji gabarytów masowych nie wchodził w grę. Trzeba szanować papier, drzewo, przemysł farbiarski.

Lektura zestawów nadesłanych do „Doliny Kreatywnej” przyprawiła mnie jednak jeszcze o kilka innych, nawracających paranoidalnych obrazów. Oto roją się smoki, księżniczki o paratolkienowskich imionach, z dużą ilościa zbitek spółgłoskowych typu „Th”, „Gh”, „Kh” na początku lub końcu imienia, nazwiska. Oto powstają z umarłych wszystkie wampiry świata i uprawiają seks, mszczą się za dawne zniewagi, gwałcą anielskie dziewczątka , jakby wycięte z komiksów mangi. I wokół cierpienie i smutek, bezsens i absurd. I kto jeszcze śmie kurwa twierdzić, że młodość jest fajna, radosna i jasna?! Sen, mara dopada mnie ilekroć cichaczem próbuję oderwać się od setek zestawów nadesłanych przez chętnych i głodnych 15 tysięcy złotych. A w tej marze – kawa, papierosy, alkohol, narkotyki, bulimia, anoreksja i ta straszna szkoła, nauczyciele wszystkich przedmiotów wynaturzeni jak kreskówki z „The Wall”, hospody pomyłuj, hospody pomyłuj. Ścigają mnie na skraj łóżka, za próg ubikacji karne szeregi intymnych myśli na prowadnicach uskrzydlonych uniesień w srebrzanopalcych samowarach wierszy najczcigodniejszych uczestników.

To się zdarza. To podglebie każdego konkursu, dobra glina dla murarzy, którzy potrafią lepić to i owo, wiedzą z czym się je cegłę. Rany, tam jest 15 tysięcy do wygrania i wszytsko można, nie ma tych głupich ograniczeń na masę, klasę i melasę. tam wolno wszystko. Powieść, kwit na węgiel i żółte papiery, dramat i wymiot. Tam byc trzeba i można a nawet wolno. Wolnoć Tomku w swoim domku za tę rękę podniesioną nad Polską – kula w łeb. Bum cyk cyk i binga binga, nie ma to jak los Wikinga.

Jeszcze nie wiadomo co wybierze jury, wiem że wybrałem 50 autorów do ponownej lektury. Nie ma wśród nich autora słów wstępu, który sprawił, że zadumałem się nad ciapkowatością bytu:

Całość dedykuję sobie, aby inni mogli bez wyrzutów powiedzieć że to głupie i niedojrzałe.

Ps. Z góry dziękuję

Niebawem więcej podchwytów autorskich w cyklu „Lepiej byc nie może” w tym również frazeologiczne i metaforyczne hity z głębiny Doliny Kreatywnej wołam do Was Panie i Panowie.
Bo mi włosy stają dęba na Głowie.

MODLITWA SŁUCHAJĄC SIGUR ROS?


JUDASZ. TAKK

nie na wszystkie pytania są równie dobre opowieści
wiedziałem to dużo wcześniej, zanim zobaczyłem
tę skórzaną łódź pod znakiem krzyża łamanego
kołem. było wcześnie, minęło zaledwie czterysta
lat, sznur nie zdążył przegnić i czułem się tak, jakby
przybywał ktoś z dobrymi wiadomościami z Tybetu
albo Palestyny. bardzo chciałem usłyszeć że, to
co się stało nie było takie jakie wydawało się być.
w łodzi klęczał rybak z zielonej wyspy i miał Twoje oczy.
obaj widzieliśmy ciebie i ją, wiele lat później na końcu
półwyspu. byliście jak żywe opiłki tańczące na ostrzu
kosy rozpostartej nad łąkami piasku i wodą szorstką
jak modlitwa. ślubowaliście zatoce, że wytrzymacie
do października chociażby wszyscy kapitulowali
we wrześniu. rybak powtarzał dziwną i obcą sylabę
jak mantrę. Takk, takk, takk. Wiedział, że może już
odpłynąć. pora siewu, pora zbiorów – wszystko minęło,
był czas poszukać czegoś żywego.  

PAX





ARARAT. MSZA ZA PRZEŚLADOWANYCH


 
Patrykowi
 


staliśmy wśród kamieni, tak nieliczni, jak

wtedy, zebrani po wezbraniu, na skalnym

zębie pierwszej katedry. samotni jak klekot

żerdzi na szczycie podwodnej góry. dwadzieścia

palców wyszczerzonych w niebo spomiędzy

ciepłych okruchów i stosów pacierzy.  wszystko,

co było potrzebne żeby wspomnieć czerwony

śnieg, piach, strzał na przełęczy i zimne prądy

niosące drobiny krwi; te znaczące grudki

wciskające się w pustkę między słowami.  

nad odrą  wschodził  wiatr i grąd szklił się

pomiędzy brzegami. rzeka nad nami unosiła

każdą ufną kość.