Archiwum dla Marzec, 2008

ON THE TURNING AWAY. JESZCZE Z PERU. BEZ POLSKICH ZNAKOW

To juz prawie po wszystkim. Macchu Pichu o zmierzchu, szukanie autibusu w dol do Aguas Calientes, widok na hotekl w ktorym noc kosztuje siedemset dolarow, w sumie nie wiadomo za co, widok na japonczykow, dzieki ktorych sile przebicia jednak bedzie autobus, tak nadliczbowy, dla Japonczykow wlasnie to i Polacos sie zalapia. W pociagu z Aguas Calientes do Ollantaytambo chwila relaksu, w tym mistycznym miejscu boy bagazowy zaczyna prezentowac nagle swetry z alpaki, klenerko-konduktorka (railway attendant?) zaczyna pokaz narzutek, szali i bluz, takze z alpaki, a facet od podawania heranty ubrany do pasa w stroj z Cuzco tanczy miedzy rzedami cos co udaje taniec ludowy.

To juz piesni powrotu czas. W portalu o2.pl ktos probuje udowodnic ze Chinczycy nie potrzebuja wolnosci, bo taka to natura. Ciekawe bardzo. Kiedy przekonywano z uporem godnym lepszej sprtawy ze naturalnym stabnem Murzynow, Kobiet, Kulisow, Hindusow, Rosjan jest uwielbienie niewolnictwa. W takim razie dlaczego nie istnieja juz mocarstwa kolnialne, dlaczego jednak od czasu do czasu wkurwiony i do tego inteligentny tlum obala tego czy innego satrape?

Aby do wiosny.

GRY I ZABAWY LUDOWE JAK CHINY



http://ratujtybet.org/aktualnosci/2008-03-14-DRAMAT_W_LHASIE

Internetowa akcja ITSN adresowana do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w sprawie wykreślenia Tybetu z planu podróży Znicza Olimpijskiego oraz zajęcia stanowiska względem sytuacji w Tybecie:


http://actionnetwork.org/campaign/tibet_IOC

I z poety:
„…swiat nie zginie od tego, ze bydle zawylo
na dach pada pierwsze gorace ziarno pylu…”

i z newsow:

Naprawde powinnismy tam jechac sie scigac? O co ta gra? O spokoj olimpijski?

LADOWANIE W ANDACH – KOLEJNA NOTKA BEZ POLSKICH ZNAKOW


Kto jeszcze pamieta kultowy komiks a bazie bujd i dyrdymalow Ericha Von Danikena „Ladowanie w Andach”? Kto pamieta Ais i innych bohaterow zmagan o dobro ludzkosci? Czytajac jako szczenie owo dzielo poznego PRL w ziedzinie sztuki komiksu nie sadzilem ze bede ogladal owe tajemnicze linie wlasnocznie a i prosze stalo sie. Chociaz dalibog lotniska ani kosmodromu to nie przypomina.

Zdaje sie ze nikt nie dobrego wyjasnienia zarowno dla urzekajacej geometrii tych linii jak i dla zamieszanych miedzy nimi figuratywnych przedstawien zwierzat, ludzi i innych symboli. Jedni twierdza ze to kulty plodnosci inni ze gry z Bogai gor, ale w morde skad na pustyni Nazca rysunki wieloryba, malpy, kolibra? I to widoczne tylko z gory, kiedy wszystko wokol plaskie jak stol.
Chyba ta tajemniczosc jest ciekawsza niz koncepcja o gosciach z kosmosu.

LIMO W LIMIE

Lima to jakies pomieszanie raju z pieklem. Osiem milionow ludzi zyjacych na pustyni, bez drzew, bez parkow. To znaczy kilka jest, ale wody do fontanny nie dowiezli. Wokolo suche gory i mrok idacy jak oblok kurzu. Kurz, kurz wszedzie. Ludzie jak termity. Czasami daje sie nawet zapomniec ze to miasto na pustyni. Bo ludzie nawet jak cie wkrecaja – niezwykle mili. Pogadaja, opowiedza. Z taksowkarzami lacno idzie sie dogadac, trzeba tylko zaznaczyc na poczatku, ze nie, nieeee, tyle nie zaplacimy, zaczac od dziesieciu to za 12 zawioza wszedzie. Szkola negocjacji handlowych im. Franciszka Filara rzadzi.
Polecamy Hotel Espana. Do kogo nalezal ten piekny dom, pytam. Do kogos bardzo bardzo bardzo waznego, odpowiedza. A tyle to i ja widze.