Archiwum dla Marzec, 2007

HISTORIA PODWODNA. DAS BOOT PO LATACH

okladka-450.jpg

Miesiąc temu, 22 lutego 2007 zmarł Lothar Guenter Buccheim, marynarz kreigsmarine i zarazem autor jednej z najbardziej znanych pozycji beletrystycznych na temat kriegsmarine „Okręt” za sprawą znakomitej ekranizacji Wolfganga Petersena znanej szerzej jako „Das Boot”. Niejako dla sprawdzenia powróciłem do książki, czy nadal wchodzi. I w rzeczy samej mimo niektórych drażniących zabiegów stylizacyjnych, dotyczących głównie opisów przyrody, nienajszczęśliwszych decyzji tłumacza, np. dosłownego tłumaczenia slangowego określenia brytyjczyków („Tommy’s” – „Tomki”) – książka jest nadal dobra w odbioorze i co dziwne, nieźle się ogląa film, mimo że technologia jego wyrobu wydawać się możę przy dzisiejszych możliwościach efektów specjalnych – jak to się mawia po angielsku – „obsolete”.
Pytanie dlaczego „Das Boot” pozostaje nośny i żywy a już na przykad nie mniej przejmująca opowieść Nicholasa Monsarrata „Okrutne Morze” o brytyjskiej korwecie „Compass Rose” – mniej?
Kiedyś w Krakowie, w czasie imprezy literackiej, kiedy przeczytaem wierszyk pt. „Das Boot”, zapytano mnie dlaczego „Das Boot” i U96 a nie dajmy na to ORP „Orzeł” czy jeden ze strasznych bliźniaków – „Sokół” albo „Dzik”?
Moja prywatna odopowiedź brzmi tak, że i Buccheimowi a następnie Petersenowi, udało się stworzyć uniwersalną opowieść o Losie, próbach jego przezwyciężenia, o strachu, lęku, samotności wobec śmierci i sytuacji granicznej. I tak pozostaje mimo tego, że generalnie środowisko niemieckich podwodniaków nie pokochało Buccheima, a as U-bootwaffe Karl Friedrich Merten napisa nawet książkę pod znamiennym tytułem „Nein! So war das nicht!”.

willenbrock.jpg

Nie wchodząć w rozsązanie kto miał rację, warto tutaj ndamienić, że tytułowy „Okręt” – to był U96 pod dowdztwem Heinricha Lehmanna-Willenbrocka. U96 nie został jednak zatopiony po powrocie z patrolu w bazie w Francji, bowiem tak nie skończył żaden z U-bootów, alianckie naloty na bazy U-Bootów do końca wojny byy żaośnie nieskuteczne (w przeciwieństwie do innych działań). W 1943 roku okręt został przesunięty do zadań szkoleniowych i w takim charakterze dotrwa do końca wojny. Podobnie „Stary” czyli Heinrich Lehmann Willenbrock przeży wojnę i zmar dopiero w kwietniu 1988 roku. W tym czasie by kapitanem floty handlowej, zajmowa się żeglarstwem. Wcześniej zdążył konsultować pewne sprawy na planie „Das Boot” Wolfganga Petersena co uwidacznia poniższa fotografia, gdzie „Stary” stoi koło filmowego „Starego”, Jurgena Prochnowa:

willenbrock4.jpg

FEEL-HARMONIA. GRAJ JACQUELINE, GRAJ.

W piątek byliśmy z Ka w Feelharmonii Wrocławskiej, zapowiadało się na wydarzenie, w programie piata symfonia Sibeliusa, koncert wiolonczelowy Elgara i uwertura do Opery Michaiła Glinki „Rusłan i Ludmiła”. Sibelius zabrzmiał wyjątkowo dobrze a „Rusłan i Ludmiła” raczej kiepskawo, mimo że orkiestra mocno odmłodzona w stosunku do tej jaką widziałem jakiś całkiem spory kawałek czasu temu, jakby bardziej wyluzowana, gdy chodzi o image. Solista Jeremy Findlay tez był znacznie wyluzowany gdy idzie o ekspresję i rozliczne zachowania charakterystyczne bardziej dla lidera rockbandu niż solisty orkiestry. Nie wyszło to chyba na dobre Elgarowi i jego koncertowi.

index__4.jpg
[fot. www.jeremyfindlay.com]

Po powrocie do domu porównaliśmy sobie wykonanie Webera z Orkiestrą Menuhina i oczywiście Jacqueline Du Pre pod dyrekcją Davida Barenboima, z 1967. I jednak to ostatnie wykonanie nadal rządzi. Pewnie wpływ na to ma nie tylko wstrząsająca precyzja i pasja Jacqueline ale także i to co się już wie, czego nie wiedziała ona, wówczas 22 latka grająca ten koncert, że za 4 lata straci czucie w palcach, za sześć lat wykryja u niej stwardnienie rozsiane i odejdzie mąż, odejdzie wszystko co kochała i że za 20 lat umrze. I co z tego że model wiolonczeli na jakiej grała nazwie się na jej cześć Du Pre Stradivarius, że jej imieniem nazwie się także nowy gatunek róży.

jac.jpg [róża Jacqueline Du Pre]

To dopiero za parę lat a na razie graj Jacqueline, graj. Tylko to się liczy.

ewfront.jpg

KAZNODZIEJA CZYTA POETĘ.

83-08-03887-5.jpg

Zadawałem i zadaje sobie nieustannie to pytanie, czy cokolwiek z tego wynika dla kogokolwiek, że Papież pisał wiersze, że – jak to mówią niektórzy, był Poetą. Bo – tak można się wymyślić – pisanie wierszy Poety jeszcze nie czyni. Profesor Jan Andrzej Kłoczowski, zwany w czasach studiów popularnie „Kłoczem” (albo Quotsch’em) na to pytanie w zbiorze swoich kazań opartych na encyklikach Jana Pawła II nie odpowiada

003_kloczowski.jpg

Jest jednak dość treści w tej niewielkiej książeczce będącej zapisem osiemnastu kazań dotyczących czternastu encyklik ogłoszonych przez Jana Pawła II. Czasem jest to zwrócenie uwagi na ważny kontekst powstania encykliki (tak na przykład jest z „Redemptoris missio”), czasem w krótkich węzłowatych słowach wyjaśnienie takiej czy innej kwestii uchodzącej powszechnie za dziwnie niejasną. Nie ma się co dziwić wszak to czysty żywioł Kłocza, jednego z znaczniejszych w zakonie kaznodziejskim. Nader często, zdanie z encykliki jest pre-tekstem dla własnej refleksji, w której jednak bardzo podobnie rozkładają się akcenty. Dobry polski otwarty, dialogiczny katolicyzm. „Ja” i „ty” to jedne z najczęściej powracających pojęć na kartkach tej książeczki. Tego „Ja” i ty” jest dramatycznie ostatnio mało. Nie pada tutaj też gorzkie w gruncie rzeczy zdanie, które kiedyś padło w czasie wykładu na temat psychologii religii, a które chyba byłoby kluczowym:
„Musicie wiedzieć, że Papież jest poetą, a ja się obawiam, i powiedziałem to Mu przy jakiejś okazji, że na świecie bywa tak, że pomysły poetów, rozstrzeliwują politycy”.
Pax, pax

10 MARCA – GET UP STAND UP

march10small.jpg
Beijing2008GamesOverlogo.jpg

linki są TUTAJ , TUTAJ oraz TUTAJ .

FT08_logo_noURL.jpg

Kto chce pomóc bezpośrednio więźniom sumienia może kliknąć tutaj – akcja niewidzialne kajdany.
i tyle, po co więcej?
pax, pax, opamiętanie.

POST. ALLENSTEIN Z HELENKĄ W TLE

W czasie Kiedy Jurodiwy Pietruch był w Allenstein do domu przyszły tomiki od Huberta Klimko-Dobrzanieckiego, z Allenstein przywieziono zaś nowe wydanie Portretu oraz tomiki Artura oraz Radka Kobierskiego. Mama Helenki tymczasem uruchomiła Pierwsze aukcje autografów książek, prosze naduśnac powyższy podświetlony link w celu zlicytowania. Zakupione zaś przez Jurodiwca we wczesniejszej aukcji etui na telefon komórkowy z różowej włoczki zostało powtórnie zlicytwoane w czasie występu Daniela Odiji w tajnym postępowaniu przetargowym nad butelką piwa Specjal. Zwycięzcą został Mariusz Sieniewicz, który nabył etui drogą zakupu za 40 złotych. Poniższe zdjęcie ukazuje mafijny moment przekazania towaru i gotówki:

darmowy hosting obrazków

Reka trzymająca kasę, jest ręką Pietrucha, reka ściskająca etui jest ręką Sieniewicza (charakterystyczna obrączka na kciuku).
Pax, pax