Archiwum dla Luty, 2007

ROSPUDZKA RAPOSDIA

m3948356.jpg

O co chodzi w tej całej sprawie dalibóg nie wiadomo, skoro wiadomo, że jest mozliwy alternatywny wariant i nie wiadomo dlaczego miałby opóźnić sprawę o lata, skoro ten alternatywny wariant miałby szansę na dofinansowanie z UE, istniejący wariant ma szansę wpędzic nasze Państwo w kary za łamanie unijnego prawa, które zobowiązaliśmy się stosować bezpośrednio wchodząc do UE? Dlaczego naszemu rządowi nie jest szkoda kolejnego międzynarodowego skandalu i obniżania naszej wiarygodności? Dlaczego manipuluje się danymi podając liczbe wypadków, które jakby maja przyczynowo-skutkowo wynikac z braku obwodnicy? Bo czy jest ktoś w stanie to zmierzyć? Mówi sie o ofiarach smiertelnych, ale na jakim odcinku? Na całej trasie, w miescie Augustowie, w obrębie powiatu? Ile z nich była zawiniona przemęczeniem kierowcy TIR-a (smiem twierdzić, że to jest o wiele groźniejsze) a ile wypadków jest powodowanych przez alkohol na polskich drogach? Jakos nikt z powodu alkohoizmu na polskich drogach nie urządzał jeszcze marszy z krzyżami i krzykami jakby z ingresu Biskupa Wielgusa wziętymi.

z3945228X.jpg

Fot. Jerzy Gumowski / AG

Rospuda, podobnie jak Tatry, jak Bieszczady, jak Turbacz, Babia Góra, Bagna nad Biebrzą, Puszcza Białowieska =- jakby to nie brzmiało przykro dla mieszkańców z okolicy tych przybytków, nie są ich prywatnym folwarkiem. Tak jak mieszkanie przy rynku starego miasta w Krakowie ma pewne uciązliwości i minusy, tak samo mieszkanie w okolicy przyrody chronionej. C’est la vie. Zresztą Ci mieszkańcy Augustowa jakby z nimi w ich mieście, a nie w Dolinie Rospudy, pogadać, wyjasnic o co chodzi i że to nie przeciwko nim – może by byli bardziej po stronie Prawa, ekologii, czego tam kto chce. A tak klasyczny polski dialog głuchych. Ekolodzy do nauki negocjacji i wywierania wpływu społecznego, i to już! Gdyby po stronie ekologów stanęło 3% mieszkańców Augustowa, ale tam, w Dolinie – to by była już siła. A tak klasyka „gównażeria bogatych rodziców” narusza interesy ludu pracującego.
A Państwo przed Trybunał.
Będzie sie działo. Juroduiwy jest oczywiście po stronie Zielonych, czego dowodem wstążka.

z3933660X.jpg
Fot. Jerzy Gumowski / AG

I zupełnie marginesie – kiedy zaanonsowano nam IV R.P.R.L., czułem że oto zbliża się przeczuwany z dawna czas, kiedy mimo różnic i litrów żółci stane w któryms momencie po jednej stronie z Korporacja Haart. I stało się. To jest właśnie ta sprawa.

HELUT AUTOGRAF PROJECT. ROZWINIĘCIE

Mam nadzieje, że Helenka Czychy i jej Dzielna Mama nie urwą rodowi literackiemu łapek za nagły skok z makulaturą na ich dom, ale oto efekty akcji:
- Mariusz Sieniewicz wysłał i podpisał „Czwarte niebo”,
- Monika Sznajderman wzięła Andrzeja Stasiuka co to go miała jak mówiła pod ręką i onże podpisał cztery egzemplarze „Fado” – leżą juz w paczce obok reszty i czekają
- Jacek Wangin wział i podpisał 30 egzemplarzy zbioru opowiadań „Gdy wrony zawrócą”
- Agnieszka Wolny Hamkało, wzięła i podpisała „Ani mi się śni” i wysłała,
- Wojtek Brzoska wykupił „Sacro casco” i podpisał i wysłał,
- Joanna Mueller (Liczner) wzięła swoje ” Somnambóle fantomowe” sygnowała i wysłała
- Tomasz Białkowski wziął, podpisał i wysłał ” Pogrzeby”
- Bernadeta Darska chyciła swoje krytyczne ” Ucieczki i powroty. obrazy rzeczywsitości w prozie najnowszej” podpisała i wysłała,
- „Stenogramy” Tomasza Jamrozińskiego zostały ujwnione i czekaja na dosłanie ku Helence
- „Nawyki ciał śpiących” Marcina Zegadły także są juz na mijescu i mają sie dobrze
W drodze są:
- wędrujące tomiki islandzkich po islandzku poezji Huberta Klimko Dobrzanieckiego
- tomik Macieja Giery Gierszewskiego leci
- tomik Anety Żaby Kamińskiej - skacze i kica
Akcja „Dajcież autografa Narodzie Mój” będzie prowadzona także w czasie Festiwalu Pora Słowa w Olsztynie. Wszystkiemu literactwu Wielkiego Serca i próżnej duszy z całego serca dziekuję, wszystkich do których nie dałem rady jeszcze napisać a chceiliby wysłać – proszę się nie certolić:
cuchulain@o2.pl

MŁOT NA LEWACTWO

czarnaksiegakomunizmu.jpg

To jakby na marginesie rozlicznych wystąpień młodej lewicy odwołującej się TU i ÓWDZIE do Lenina, prykującej ochryple. Tak się złożyło, że w tym samym czasie kiedy okazało się, że Majakowski to ikona dramatów literatury zaangażowanej (dlaczego nie Tenzin Tsunde, Mandelsztam, Achmatowa?) poczytywałem sobie „Czarną księgę komunizmu” uwidocznioną u góry. Zastanawiałem sie dlaczego Hakenkreuz poza nielicznymi wyjątkami, w cywilizowanym świecie budzi odrazę, podczas gdy sierp i młot, czerwona gwiazda – nie a w każdym razie nie tak jednoznacznie? Skąd nośność tej dość chorej idei która wyrosła na zwykłej lewicy i rozrosła sie do złoslwiej purchli rakowej, której ani wyciąć ani pokochać? Dlaczego wydanie „Mein Kampf” powoduje że podnoszą sie głosy, czy aby nie trzeba by było z tą książką na stos, a reedycja Lenina powoduje, że mili intelektualiści rozmawiają sobie przy kawce (Kafce?)?
Wszędzie gdzie komunizm wyrosły z leninowskiego pnia się pojawiał i otrzymywał możliwość częsciowego lub całkowitego sprawowania władzy doprowadzął w szybkim tempie do nędzy, zbrodni i regresu czego upiornym ukronowaniem była Kambodża lat 1975-1979 czemu kres przyniosła – o paradoksie – inwazja równie komunistycznego Wietnamu. To dla Jurodiwego zagadka pierwszej wody, z czego sie bierze przyzwolenie na komunizm, uznawanie go za system sensowny, mimo tego, że jego zbrodnicze trwanie okupione było ok. 100 milionami ofiar. O sensowności komunizmu w Bozym Dziele wspominał także Jan Paweł II.
Rak nie wyrżniety do końca lubi sie odnawiać. Od tego dostaje sie przerzutów.

HELUT AUTOGRAF POROJECT.

Świat jest pełen nieszcześć i niesprawiedliwości, wszystkich się przytulić pewnie nie da, ale każdy coś tam może zrobić w sprawie konkretnej, pojedynczej. Im dłużej żyję, tym bardziej ufam osobności, pojedynczości. Dlatego wkręcam się niniejszym (od jakiegoś czasu) w akcje pomocy Helence.
Na stronie powyżej jest wymienionych kilka metod jakimi można pomóc Dzielnym Dziewczynom. Mama Helenki co jakiś czas wstawia pod nikiem „helutek” różne rzeczy na aukcje na Allegro. I Jurod wpadł na pomysł, że jako fajny gadżet można wstawić książkę z autografem od autora/autorki. I otóż posiedział Jurod w noc, popisał emaile (do każdego osobny, ządnych spamów, więc trwa to i trwa i pewnie nie wszyscy do których powinien Jurod napisac mejla dostali, stąd ta notka) i owóż jaki efekt przyniosła akcja:
- Hubert Klimko Dobrzaniecki z głosił swoje wiersze wydane po Islandzku,
-Monika Sznajderman w imieniu Wydawnictwa Czarne zgłosiła Andrzeja Stasiuka,
- Mariusz Sieniewicz zgłosił siebie i kolegów literatów,
-Brenadetta Darska zgłosiła pismo „Portret” i zaproponowała aby w czasie festiwalu „Portretu” w Olsztynie , 1-3 marca uczestnicy zautografowali jaki plakat i zlicytowali,
- a ponadto Aneta Kamińska, Joanna Mueller, Bartek Piątkowski, Jacek Dehnel, Wojtek Brzoska, Wojtek Boros, Agnieszka Wolny Hamkało, Jarek Jakubwski, Tomek Jamroziński, Marcin Zegadło takoż obiecali wysłać tomiki,
- Karol Maliszewski napisał, że tomiku na podrędziu nie ma, ale kaskę Helence wpłaci
…a ja mówię, wow, środowisko moje kochane, jakże miło że Cię stać na te gesty, heeej. Czekam na więcej. Lista darczyńców będzie aktualizowana. Kto by chciał pomóc inaczej, niech zajrzy do Helenki na stronę, albo napisze do mnie: cuchulain@o2.pl

Pozdrawia Jadosław

WSZYSTKIE DZIECI NASZE SOM.

Kilka dni szczęśliwie nie oglądałem świata przez szklany ekran, ale w końcu padłem i obejrzałem. A tutaj masa huku wokół szpitali które mają zadłużenie w tym pewnej placówki onkologicznej, która jest reprezentowana przez biedne dzieci pod kroplówką oraz zrozpaczonych rodziców. Po drugiej stronie bezbarwny w takim zestawieniu minister który coś gada o gospodarności, niepokazywani z twarzy przedsiębiorcy (w domyśle wredni krwiopijcy wyrywający dzieciom poduszkę spod głowy), komornicy, czyli jak wiadomo ostatnie szmaty zajmujący się nieprzyjemnym zadaniem odbioru prawnie uzasadnionych zaległych należności. Biedne dzieci zawsze wzruszą i zawsze dadzą zarobić, przynajmniej kilku dziennikarzynom, którzy porobią wywiady, materiały, newsy, reportaże i cała Polska będzie kochac znowu jakaś losowo wybraną grupę dzieci i ich rodziców, pojawią się a jakiś tam kolejny prezydent ogłosi powstanie specjalnego funduszu dla kolejnej grupy losowo wybranych dzieci. Dzieci z onkologii w Gliwicach trochę na tym przesrają, ale może za rok ich szpital będzie źle zarządzany i to ich wygięte cierpieniem ciałka pokaże kilku dziennikarzynów. Wtedy będą miały szansę na ekstra kaskę z tzw. ludzkiego odruchu serca.
Jurodiwy Pietruch ma wiele dziwnych pytań. Na przykład takie:
- skoro w tym kraju jest kilkaset szpitali, i większość z nich funkcjonuje bez długów, to znaczy że to jest możliwe. Dlaczego w takim razie mamy dopłacać do tych które są źle zarządzane, czyli mówiąc wprost marnotrawią miliardy? Może lepiej pomóc sie rozbudować tym które funkcjonują dobrze, żeby przejeły i zarżneły te molochy, które funkcjonują źle?
- skoro zadłużenie pewnego szpitala onkologicznego wynosi 300 milionów złotych (więcej niż z funduszy UE dostanie całe województwo na drogi!), to zdaje się, że nie pojawiło się z dnia na dzień, tylko musiało rosnąć. Czy władze – począwszy do miejskich, poprzez wojewódzkie, poprzez organ założycielski pewnego szpitala onkologicznego – pewną wyższa uczelnię medyczną, aż po władze Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia – nie wiedziały co się dzieje? Czy to jakaś niespodzianka nagła, że oto obserwujemy jak w ostatniej chwili trwają jakieś histeryczne próby ugody z wierzycielami? Skoro wiadomo, że wzbiera szambo, warte 300 milionów dlaczego wszyscy są zaskoczeni?
- kto się ulituje i pokażę w telewizji równie medialnie bankrutującego przedsiębiorcę który dostarcza leki, sprzęt medyczny albo świadczy usługi dla szpitala? Nikt? A to przecież też dramat ludzi tracących pracę, Państwa tracącego czasem dorobek intelektualny, know how, technologię?
- jeżeli narasta dług 300 milionów złotych to kto odpowiada za zagrożenie życia dzieci? Czy aby na pewno komornik który ma psi obowiązek realizować prawo, czy może dyrekcja szpitala która wiedząc o narastającym długu być może nie robiła nic by ograniczyć koszty, płace, szukać ratunku w pomocy publicznej, chociażby w dofinansowaniu z UE jakiegoś sensownego projektu (np. montażu chociażby energooszczędnych żarówek, kaloryferów, szczelnych okien, czegokolwiek!)?
- czy to moralne że się ogłasza listę placówek które z definicji nie mogą upaść?
Ja chcę być dyrektorem takiej placówki, która nie może upaść. To nie szkodzi że znam się na służbie zdrowia jak świnia na gwiazdach, przecież z definicji moja plaćówka nie będzie mogła upaść a deficyt zawsze wytłumacze dobrem pacjentów i pokażę biedne, chore dzieci i ich zrozpaczonych rodziców. I kto mi podskoczy? Najwyżej mi naskoczy.
Polska, mieszkam w Polsce, mieszka w Popopopopopopo…

P.S. A to już jest paranoja oraz Festiwal ludzkiej naiwności . Zawsze jest sposób żeby wydoić frajerów.