Archiwum dla Wrzesień, 2006

WELCOME HOME. SANATORIUM.

2de45464a8c20cc7med.jpg

Powrócił Pietruch i jeszcze niewiele ze świata wokół rozumie i jarzy. Wszystko jakieś ciasne, małe, duszne. W ramach rozważań nad marnościami świata tego rodzi sie pomysł wjazdu na Christianso, taka mała wyspę na wschód od Bornholmu, którą z buta można obejść w 45 minut. Tam mieszka 7 rodzin, którym rząd JKM Danii płaci za to że mieszkają z dala od uciech i gwaru świata.

c4062aa8358ef5d4med.jpg

Niebawem zatem dalsze semantyczne nadużycia i strzały z grubego śrutu.
Użytkowników forum przepraszam za jego niebyt, ale zdaje się że padł cały serwis forumowy. Szkoda by było, byc może wrócę do pomysłu jak ochłonę i zbadam wnikliwie sprawę. Ani chybi a pod moją nieobecność układ rozpocął kontratak.
Jad joł
i Pazdar

OD WTORKU, GDZIEŚ NA ŚRODKOWYM BAŁTYKU

Właśnie tak będzie, nowe notki będą musiały sie odleżeć kilkanaście dni. Do powrotu, jeżeli Bóg pozwoli. Bo na morzu to szybko rośnie religijnosć załogi, niejako w spotanicznym odruchu.

darmowy hosting obrazków

Dwa lata temu w tym punkcie załoga była bliska mniej więcej 99% silnej wiary w sprawczość i Opatrzność Bożą.

darmowy hosting obrazków

W chwilę później, jak mozna z powyższego zdjęcia sie domyślać, stopień wiary i żarliwości religijnej załogi sięgnął około 112% średniej krajowej.

darmowy hosting obrazków

A na tym zdjęciu żarliwosć i wiara załogi wynosi około 134%.

I to tyle, do zobaczenia w końcu września. Piszczie do mnie na Berdyczów.

Hej ho!

FESTUNG BRESLAU. LASARIUS UMIERA Z NUDÓW.

461.jpg

„Festung Breslau” tak się nazywa ostatnia część wychwalanej pod niebiosa tetralogii Marka Krajewskiego umieszczonej w klimacie i topografii Wrocławia, którego już nie ma. Chyba rzeczywiście jest to część najlepsza, najciekawsza, a zarazem chyba i najbardziej makabryczna jeżeli chodzi o obrazy gnijących. masakrowanych ciał, opisy tortur, znęcania się i gnicia. Nic dziwnego, świat Eberharda Mocka ulega rozkładowi wraz z nim. W tym warto zauważyć, że jurodiwy trafnie przewidział śmierć doktora Lasariusa, patologa w zakładzie medycyny sądowej. Narrator będzie twierdził że to z innych powodów, ale ja będę obstawał przy swoim – Lasarius zabija się z nudów. Ile można kroic trupy?! Krajewski każe mu to robić przez czterdzieści lat w tym samym mieście, w tym samym zakładzie. Kompletny brak miłosierdzia.
Krajewskiemu udało się uciec od schematyzmu fabuły, który trochę raził w poprzednich trzech częściach, chociaż i tutaj oczywiście rozwiązanie zagadki wiąże się z jakimś starożytnym tekstem a bez udziału zasuszonego bibliotekarza czy profesora (tutaj jest ich nawet dwóch), się nie obejdzie. Dlaczego kluczową postacią nie może być oficer SS, woźny, fotograf, kominiarz – tego nie wiadomo. Po raz czwarty istotne SA starodruki, tłumaczenia i glosy tłumaczy. No cóż, nic innego nie przyszło do głowy. Intryga osiowa wydaje się być lekko naciągana i mało wiarygodna, co chyba najbardziej przeszkadza w lekturze.
Za to dość wiarygodny jest stary Wrocław, jego płonące domy, nie wiem na ile autentyczny jest podziemny Wrocław, o którym legendy istnieją wszak do dzisiaj. Ale jeżeli ktoś nie czytał nic z Krajewskiego – to może najbardziej warte przeczytania jest właśnie to. A jeżeli ktoś przeczytał wszystko to i „Festung Breslau” przeczyta.