Archiwum dla Sierpień, 2004

włam

Radek, zapomniałeś się wylogować!

Korzystając z okazji, pragniemy donieść, że Pieniężno to piękny trójkącik. Mamy tutaj zameczek, kościółek, domeczek na skraju. Żaby kumkają, Julek ma ciągłe nawroty śmiechu, Niemki mają skłonności do tłumaczeń, a Niemcy spodnie z kantem. Kant ma się dobrze (KANT Klub Abstrakcji Naturalistyczno-Teotechnicznej).

Darek, Julek i Żabcia

WIR na SKRAJU.

Dobiegają końca warsztaty interpersonalno-literacie „WIR” robione przez KIT „Stowarzyszenie Żywych Poetów” z Brzegu, PNTL „WIR” z Berlina przy uprzejmości Katolickiego Stowarzyszenia „Na skRAJu” w Pienieżnie.

Zapraszam na końcowe prezentacje (jakby było komus po drodze):

27 sierpnia, g. 20:00, Dom na Skraju, Rynek 6 Pieniężno (55km na Północ od Olsztyna)
Sala Kominkowa

28 sierpnia g. 18:00, Gdańsk, GTPS, ul. Chlebnicka

29 sierpnia, g. 16:00, Sopot, Cafe Zascianek przy deptaku Monte Cassino

W ramach prezentacji wystapią m.in.:
Greta Granderoth, Ewa Zimmermann, Martin Brinkman, Daniel Falb, Agnieszka Dębska, Juliusz Gabryel, Aneta Kamińska, Kasia Hagmajer, Dariusz Pado, Bartosz Konstrat

prowadzenie: Radosław Wiśniewski i Piotr Wiktor Lorkowski

Zapraszamy i teraz i w przyszłości… na skraj, tam warto się zarzymać i pójść na niebieski most nad Wełszą.

WIELKI NIEDŹWIEDŹ MOCNO ŚPI

milosz.jpg

Czesław Miłosz – Wielki Niedźwiedź zasnął na dobre. Mam nadzieję, że na dobre. Szacunek wielki i głęboki jak wielkie i głębokie były bory litewskie. I wiersz, który polubiłem jako jeden z kilku ostatnich – bo generalnie Wielkiego Niedźwiedzia bardzo lubiłem za eseistykę, za wypowiedzi przytomne przed frontem nie przytomnych dziennikarzy (patrz jego wypowiedź na wieść, że zamknięto „Ordę” w „Odrze” za sprawą jego tekstu). Wiersz tak jak wiele wierszy Wielkiego Niedźwiedzia, trącących u progu XXI wieku nazbyt rozbudowana retoryką, ale tez był to przecież gest zamierzony i wymierzony (np. w wiersz typu różewiczowskiego), gest w zmaganiach o przypuszczalny kształt świata i człowieka.

Druga Przestrzeń

Jakie przestronne niebiańskie pokoje!
Wstępowanie do nich po stopniach z powietrza.
Nad obłokami rajskie wiszące ogrody.

Dusza odrywa się od ciała i szybuje,
Pamięta, że jest wysokość
I jest niskość.

Czy naprawdę zagubiliśmy wiarę w drugą przestrzeń?
I znikło, przepadło i Niebo, i Piekło?

Bez łąk pozaziemskich jak spotkać Zbawienie?
Gdzie znajdzie sobie siedzibę związek potępionych?

Płaczmy lamentujmy po wielkiej utracie.
Porysujmy węglem twarze, rozpuszczajmy włosy.

Błagajmy, niech nam będzie wrócona
Druga przestrzeń.

WIELKIE WCZORAJ JAK BEDEKER CZY INNY PASCAL.

Może niesłusznie czytając tę książkę spodziewałem się jakichs wielkiej syntezy. Biorąc pod uwagę fakt, że Dariusz Nowacki zajmuje się pisaniem i ogarnianiem zjawiska nowej prozy. Nowej to znaczy aktualnie sie ukazującej, zaludniającej półki księgarń.

558_rn.jpg?lm=1087202142

Jest tutaj i słowo o tym co słychac na rynku niemieckim i za wschodnim kordonem granicznym i dużo o tym co słychać u nas, aczkolwiek nietrudno zauważyć, że Nowacki pomija milczeniem znaczną część młodzieżówki – Kornagę, Masłowską, Olszewskiego, Nahacza – jakby dając tym samym świadectwo, że dobra proza to się rodzi po czterdziestce. Trudno się zresztą z tym nie zgodzić. Z drugiej strony wydaje się, że książkę trzeba bardziej traktowac jako wybiórczy przewodnik, osbisty bedekker po prozie, bacznie pamiętając o tym kto i dla kogo pisze.
Syntezy tutaj raczej nie widzę, a zastanawiam się czy miejscami wręcz nie jest to przypadkowość (gdy najwięcej sprosród ksiązek Stasiuka jest mowa o słabej skądinąd „próbie autobiografii”).
Bardzo ciekawe są – i układające się w niejaką całość – omówienia książek wracających do PRL-u, mierzących się z tym wyzwaniem. Tudzież tych próbujących sie mierzyc z „Wielkim Wczoraj” polskiej historii.

Może po prostu syntezy z prozy nie da sie zbudować, może łatwiej o jakis ogólny obraz w poezji, cholera wie. A może po prostu za krótki dystans, wszak książka została skomponowana z tekstów jakie Nowacki opublikował w latach 2000 – 2003.
Swoja droga głeboki ukłon za pracowitość.

OGMA.

Kiedyś był taki klub literacki w Nowej Rudzie. To znaczy był. Niby jest nadal, z tamtym, który był, nie mając za wiele wspólnego. Teraz na stronie internetowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Rudzie jest taki odnośnik, że coś takiego działa przy Bibliotece, ale nic pod nim nie ma. Nazwa wpisana do wyszukiwarek przynosi garść oderwanych od siebie kawałków przeszłej narracji.
Bo to jest tak. Będąc tam ostatnio, w Nowej Rudzie zaobserowało sie taka grupe młodych ludzi, wystepujących pod szyldem OGMA, ale to byli zupełnie inni ludzie niż kiedys i nie wiadomo dlaczego tworząc zupełnie nowę grupę literacką, przyjęli nazwę innej grupy literackiej? Czy to konieczne żeby zaistnieć? Czy gdyby ktos we Wrocławiu załozył sobie Teatr „Labolatorium” to by było fajne? Albo w Krakowie Teatr „Circot3″?
No więc OGMA była takim lokalno-regionalnym „Cricot2″, na swoja miare i mozliwości. Kto nie wierzy, niech odgrzebie stare antologie, może sa gdzies w bibliotekach, najpewniej Dolnego Śląska.
Nie pisałbym ale na forum dyskusyjnym Wydawnictwa Mamiko własnie się zaczęła i ucięła dyskusja na temat po co komu „Nowa Ogma”? No więc na pewno jest potrzebna grupa literacka w Nowej Rudzie, która by potrafiła podtrzymac tradycje i połączyc to co się kiedyś podzieliło. Bo łączenie co się rozpadło jest zajęciem o wiele bardziej błogosławionym niż kopanie rowów przeciwczołgowych.

DRUGA STRONA

Na tym forum toczy się dyskusja o tym czy należałoby sądzić tych którzy dokonywali samosądów na załogach SS-manów w obozach koncentracyjnych. Tam tez podane są linki do wstrząsających zdjęć z wyzwolenia Dachau, gdzie rozstrzelanie kilkuset SSmanów miało charakter zorganizowanej egzekucji bez sądu. Czy sądzić? Jaką miarą? Jak w ogóle to ocenić.

SoldiersExecuted.jpg

To nie był odruch, afekt, impuls, grupowe szaleństwo spowodowane nagłym odkryciem. To było zorganizowane, metodyczne działanie.

Egzekucje upamietniały na fotografiach liniowe jednostki US Army.Refleksja na boku, skąd skłonność ludzi do robienia sobie tego typu pamiątkowych zdjęć? Abu Grahib przy tym to bajeczka dla grzecznych dzieci, chociaż schemat zachowania ten sam. I ten sam schemat zachowania jaki przejawiali ci sami SSmani fotografując sie na tle rozstrzeliwanych ofiar.

NASZE CHŁOPAKI

A jednak na tym się skończyło. Tamci coś natychmiast zmiękli, orkiestra zagrała, a oni cofnęli się tyłem i wsiąkli w tłum w poszukiwaniu być może posiłków, słysząc o jakichś naszych chłopakach.
- Kogo miałeś na myśli, kiedy powiedziałeś na zabawie, czy zawołać naszych chłopaków? Jakich chłopaków miałeś na myśli? – spytałem Michała, kiedy już siedzieliśmy w kwaterze [...].
- Jakich chłopaków miałem na myśli? – powtórzył moje pytanie. – Czy ja wiem? Tak w ogóle. Naszych chłopaków… na przykład z Powstania Listopadowego – powiedział.
[...]
- I tych z Powstania Warszawskiego.
- Tak. Tych oczywiście też miałem na myśli.
Zamilkliśmy przez chwilę i ja po tej chwili powiedziałem:
- Gdybyś ich zawołał i gdyby cię usłuchali to byłaby to wielka piękna armia duchów. Tych dwóch zakapiorów tak się wycofało jakby wiedzieli co im grozi.
[...]

[ Edward Stachura, "Siekierezada", gdzieś tak przy końcu]