Archiwum dla Lipiec, 2004

SOBIE NA 30 URODZINY – PART2

W związku z przekroczeniem progu nadziei, czyli, że dzisiaj właśnie skończyło się 30 lat jak bytuje na ziemskim łez padole moja obecna inkarnacja mam

OŚWIADCZENIE 2

Z dniem dzisiejszym zaprzestaję startowania w konkursach poetyckich.
chyba że będą to konkursy olimpijskie.

W ostatnich dniach Pietrucha rozesłała na rozmaite konkursy ostatnie 9 zestawów tekstów.

W latach 1999-2004 jak na razie Pietrucha zgarneła około 40 wyróżnień i nagród i cześć jak czapka, starczy, czas na zmiany.

Pozdrawiam

Jadosław

SOBIE NA 30 URODZINY – PART1

OŚWIADCZENIE I
W związku z 30-ta rocznicą urodzin i w związku z hasłem ery hippi „nie wierz nikomu po trzydziestce” oswiadczam, że jeżeli ktokolwiek miał mnie w jakiejkolwiek sprawie za wiarygodnego – to może juz sobie darować.
Drugie oświadczenie niebawem.

POWRÓT. GŁOWA BOLI.

Polesie letnią porą, szczególnie to Lubelskie, powoli zamienia się w zaplecze urlopowe Warszawy i centralnej Polski, z czeo rosnie wrażenie, że nie ma już tamtego Polesia, jeszcze sprzed kilku lat. Ale i tak inaczej niz tutaj, na ruchliwym, nerwowym śląsku. Tamże polecam odwiedzenie Muzeum we Włodawie . Chyba jedno z najsypatyczniejszych, najciekawszych a zarazem skromnie przycupniętych w tym kraju. Tam zawsze jest cos od czapy (tym razem wystawa historii łyżki!), coś artsytycznego, cos prawosławnego i na stałe wystawa o Zydach Włodawskich, chyba najbardziej poruszająca. Przynajmniej mnie.

ws.jpg

W tejże Włodawie otwarta dla turystów jest tez już cerkiew nad Bugiem.

Poza tym niebawem – jak dowiedziała sie Pietrucha – rusza strona mikroskansenu w Holi, tego z wiatrakiem. I sie podlinkuje, jiż mikroskansen sie poleca.

I na koniec zagadka, który z obecnych i byłych redaktorów toruńskiego pisma literacko-artystycznego „undergrunt” jako pierwszy a który jako drugi prostował sobie operacyjnie przegrode nosową? Dla zwycięzców belki nośne.

Wasz Jadosław, pozdro

P.S. 30-tka coraz bliżej, zatem niebawem kolejne ważne oświadczenia.

WYJAZD. FESTUNG POLESIE.

A tak w ogóle to znikam na dłuższy czas, można mnie łapać pod numerem telefonu komórkowym i cisza spokój. Piszcie do mnie na Berdyczów na lewo od wiatraka.

Hola1a.jpg

WARSZTATY WIR-OSTPREUSSEN NA SKRAJU

Niniejszym jednak Pietrucha informuje, że tegoroczne polsko-niemieckie Warsztaty Literackie „WIR – OSTPREUSSEN” jednak sie odbędą firmowane jak zwykle przez Stowarzyszenie Zywych Poetów i Polsko-Niemieckie Towarzystwo Literackie „WIR”. Warsztaty bedą służyły tak pracy redakcyjnej, translacyjnej, wzajemnemu poznaniu jak i – kto wie czy nie ważniejsze: redefinicji, rewizji dotychczasowych form działalności.
Do udziału w warsztatach wezmą udział nastepujące osoby:

ze strony niemieckiej:
1. martin brinkman
2.greta granderath
3.christoph fricker
4.daniel falb
5.uljana wolff
6.rabea edel
i jako opiekunowie/tłumacze:
7. ewa slaska
8.agnieszka dębska
i być może 10. karolina rakoczy

ze strony polskiej:
1.dariusz pado
2.bartłomiej konstrat
3.katarzyna hagmajer
4.lena jedlicka
5.aneta kamińska
6.juliusz gabryel
7. łukasz mańczyk

jako opiekun i kaowiec: 7. radosław wiśniewski
jako tłumacze:

8. piotr wiktor lorkowski
9.ewa rajewska

zostaje jedno wolne miejsce, które zostanie wolne albo ktos na nie wskoczy w ostatniej chwili.
Nie pytajcie skąd bedą pieniądze, ale będą miały miejsce w Pieniężnie w DOMU NA SKRAJU

skraj%20przod.jpg

od 20 sierpnia,

a 28 sierpnia robimy wywałke pod opiekę Wojtka Borosa do Gdańska i Sopotu, gdzie końcowe prezentacje 28 i 29 sierpnia.

Erem literacki rusza niebawem. Decyzję podjęto jednoosobowo. Jka w ministerstwie. Ale tryb odwoławczy przysługuje.

ROZMOWA

Dzwoni Pietrucha do Ministerium Qltury. Odbiera miła Pani, która już Pietruche zna, bo on w kółko dzowni za tymi wnioskami. Cztery zostały odrzucone już wcześniej, no trudno bywa. Dwa jednak, żywtonie istotnie ważne zostały zarejestrowane. Jeden dotyczył warsztatów WIR i SŻP w Pieniężnie, które zaczynają się formalnie za miesiąc z kawałkiem. W maju i czerwcu nie było decyzji, bo Minister Kultury czekał na wynik głosowania w sejmie nad votum zaufania. W lipcu nie wiadomo było nic, bo Minister bawił na Festiwalu Pulsarów (Kwazarów?) w Międzyzdrojach, a teraz Pani w telefonie mówi, że nie ma decyzji bo nie ma pieniędzy czyli praktycznie, jak należy sie domyślać decyzja jest odmowna, bo cyt.: „Sejm zabrał pieniądze z Kultury i dał na PKP”.
Super, pytam sie więc jakie warunki musi spełnić wniosek żeby otrzymac decyzję pozytywną lub chociażby zwiększyć prawdopodobieństwo. Bo przecież jednak jakies pieniądze były na imprezy, i ktos dostał. Jakies wnioski rozpatrzono przed majem, kiedy zawieszono wszystkie decyzje. No nie?
Pani mówi, że nie ma pieniędzy. Ja się pytam to po co składać wniosek? Bo może będą. A co trzeba zrobić, żeby jak będą, żeby mieć szansę. No trzeba się odwołać do ustalonych priorytetów. No to się odwołaliśmy, formalnie wszystko grało. No ale wśród tych priorytetów są inne priorytety. No to jakie są kryteria? Pan Minister podejmuje decyzję? Jednoosobowo? Tak, jednosobowo.
Niech żyje przejrzystość życia publicznego. Pęknąc by można ze śmiechu, gdyby nie tak nie było naprawdę.

TEKST Z RZYCI WCIĘTY

Bawmy sie fabułami, narracjami, wszak w wakacje i tak sie nic nie dzieje. Jak zwykle w senniku Pietruchy – w zasadzie wszystko to wydarzyło sie naprawdę chociaż nie w tej kolejności, nie w tych okolicznościach.

Siedzę sobie z kolegą Stanisławem w robocie, jemy nędzne jakies buły z pasta jajeczną, slęczymy nad kolejnymi wersjami podręczników procedur od czego flaki nam sie przewracają. Na podwórzu słychać takie huki jakby ktoś walił konia na kowadle. Wyglądamy na dziedziniec, patrzymy a tam taka wielka wywrota a chłopaki z zakładu obsługi wypierdalają do blaszaka kawały betonu, kamienia, procelany, ceramiki. Staszek zamyślony, dotykając bolesnego dla wszystkich pracowników skrzydła C problemu, rzucił niby w przestrzeń:
- oto pozostałości po naszych urzędowych kiblach, smutne…
W rzeczy samej w całym pionie słychać swisty gwizdy od dłuższego czasu a znerwicowani biuraliści musieli odwiedzac inne skrzydła. Nie można powiedzieć, żeby było to zaraz takie złe, stwarzało wszak możliwość włączenia się we wzmożone życie towarzyskie. Oto przypadkowe spotkania po latach nad pisuarem stały się czeste. Powodowało to wszakże problemy u tych z biuralistów którzy w zaciszu kabin usiłowali cisnąć lub zająć sie czyms równie pożytecznym, uważnie przysiadając fałdów garniturów.
- Ciekawe czy stolce też wywalają – Ziaja wyraził delikatną wątpliwość potomka inteligentów, która targała jego jestestwem najwyraźniej jak poranny atak krabów z wczorajszej zupki krabowo-wietnamskiej kupionej przez Stacha w „albercie”.
- Chyba, kurwa skamieniałe
Na to zabłysła myśl wyrazista jak stolec pływający w wannie archimedesa wypierający tyle co sam waży:
- staaaaaaary, myslałeś co by to było jakby tak założyć u nas zakład skamieniania stolca?!
- No, gdyby tak doprowadzić wszystkie piony kanalizacyjne do tajnego bunkra w centralnej części budynku i tam skamieniac, skamieniać – konkretny umysł Staszka natychmiast przerobił ideę na konstrukcyjny konkret
- ..brykiety do opału, żwir i tłuczeń jako podkład pod autostrady, wielka płyta stolcowa, prefabrykaty budowlane, stolec zbrojony, bloczki budowalne, gładzie stolcowe do wycieplania budnków, nakładane metodami wtryskowymi – rozmarzył się Pucha zza naszych pleców, ale po chwili dorzucił – ale Panowie! Trzeba by przecież wprowadzić pre-selekcję i segregację odchodów!
- Ale za to mozna by wziąć na ten cel dofinansowanie na rozwijanie wykorzystania odnawialnych źródeł energii i technologii ekologicznych! Albo z NFOŚGW
- Przyszłosc jest w stolcu i razem powinnismy ją wziąc w nasze ręce! -Zakrzyknął Staszek…

CHWILOWE ZAWIESZENIE BRONI PO KILKU LATACH

Jerzy Sosnowski i Jarosław Klenocji pisali tę książkę między majem a wrześniem 1996 roku.

book149.jpg

Zupełnie zdumiewająca jest lektura tej książki dzisiaj, gdy się obserwuje gasnące powoli przepychanki w młodoliterackim środowisku. Bo przecież zaraz rozejdziemy sie do swoich osbistych biografii. Tak będzie. Jesteśmy jeszcze w qpie, ale coraz mniej i coraz rzadziej. Analogie w klimacie i nastroju rzucają się w oczy, ale także pewien smutek i niedosyt pozostaje. Bo takiego momentalnego matecznika współczesnej, nowej, młodej literaturze chyba nie da się znaleźć. Nie ma tego ciepełka generacyjności i jak na dłoni widac ile w tym zjawisku (nowej, młodej literatury) kontynuacji, podążania przetartymi dróżkami.

Może i dobrze że tak jest, bo jak powiedział niedawno Jerzy Sosnowski na spotkaniu swem autorskim we Wrocławiu – literacka awangarda w minionych stu latach zrobiła wiele by zburzyć pora zacząć budować.

Czyli – jak pojmuję słowa JS – opanowywać twórczo odkryte przez awangardę tereny, zasiedlać je, zadomawiac się w startegiach lirycznych i powracać do dialogu z czytelnikiem, nauczyc się rozmawiac na nowo, zamiast epatować się oryginalnością, sumblimacją sie mamić.

Zatem niewiele sie wydarzyło, bo przecież fakt że „Ha.art” – jedyne środowisko które miało na tyle bezczelności by się obwołoywac, uzurpować i jątrzyć – że ten „Ha.art” powiadam wybiera sobie ideologie lewicującą, lewacką może nawet – jest zaledwie koniuktralnym, a przez to mało znaczącym, zabiegiem. Takie życie.
I wegetacja.
Pozdrawia Jadosław

NOWY PREZES. ZMIANA WARTY W FIRMIE.

Niniejszym ogłaszamy światu, że Radosław Wiśniewski Herbu Pietruszka, zwany tez potocznie herbowym, pietruchą, ikoną niewdzięczności nie jest już dłużej prezesem Stowarzyszenia Żywych Poetów . Na własna prośbę został wczoraj zwolniony z tej funkcji przez Walne Zebranie i z tego tu miejsca oświadcza, że będzie się teraz mocno starał być DOBRYM CZŁONKIEM . Z tego tez miejsca Pietrucha dziekuje wszystkim którzy go w dziewięcioletnim byciu szefem a pote prezesem wspierali i wspomagali.

Ale ważniejsze, że nowym Prezesem została niejaka Magda-LENA JEDLICKA:

mj.jpg

nieco więcej o nowej Pani Prezes jest tutaj .
Nowym wiceprezesem po Oli Goriaczko został Tomek Zacharewicz, nowym sekretarzem zarządu Piotr Krzysztof Pietka Czubryt. Skarbnik-ksiegowa bez zmian, bo takich drzew się nie przesadza bez powodu.

Tak oto drugie z zamierzeń z cyklu „Sobie na 30-te urodziny” ma Pietrucha za sobą. Pierwszym było rzucenie palenia 10 stycznia 2004. teraz zdanie prezesury młodzieży.
CDN

Wasz Jadosław

UWAGA. OD 2007 BEDZIE LEPIEJ.

Pietrucha dotarła do założeń dla Naraodwego Planu Rozwoju na lata 2007-2013. Jakby kogos interesowało, to tenże Plan na lata 2004-2006 uchwalony przez naszego zbiorowo mądrego ustawodawcę jest to znalezienia na stronie sejmu – www.sejm.gov.pl

A w planie na lata 2007 pojawia sie chyba po raz pierwszy w od wielu lat pojawia się w tym dokumencie Narodowa Strategia Kultury jako jedna z siedmiu składowych Narodowej Strategii Rozwoju. Jako jeden z narodowych priorytetów pojawia sie wspieranie czytelnictwa i dbałosć o obieg książek.

Ciekawe jak to będzie, na razie rosnie VAT, Ministerium Kultury nie podejmuje żadnych finansowych decyzji, więc musze zmartwić wszystkich czekających na decyzje w sprawie warsztatów WIR w Pieniężnie. Decyzji nie ma.