Archiwum dla Luty, 2004

TO CHYBA NIE JEST PONURY ŻART. NIESTETY.

Doszła do mnie jedna z setek mejlowych list protestacyjnych dotyczących pewnego problemu – otóż pewna firma robi domowe ozdoby, tzw. bonsai kitten.
Małego kota sie sztucznie roluźnia, wpycha do butelki i tam trzyma przez reszte jego życia a jego struktura trwale sie przystosowuje do jej kształtu. karmi sie go i wypróżnia przez rurkę. odkształcają im się czachy, gną kregosłupy, bo przeciez cały czas rosną… to pono zajebiście popularna biżuteria, ozdoba w USA, Japonii, Chinach i Indonezji.
tutaj link skąd znajdziecie wiele innych linków
Skurwysyny zapraszają dzieci by dołączały do klubów miłosników BonsaiKitten.
Chyba , że to żart, jakis piramidalny, absurdalny żart, do tego cholernie ponury. Tym bardziej ponury, jeżeli żart, że ludziom udaje się wierzyć w tak totalne odmóżdżenie innych bliźnich by rzeczywiście cieszyła ich taka zabawka jak ta:

squishGray.jpg

Zajrzyjcie na tego linka, obejrzyjcie, poratujcie Pietruchę, czy to jest naprawde możliwe, serio?

PO LINII ZDZICHA PIETRASIKA. LEM STRIKES BACK.

Stanisława Lema poważać należy, z czego nie wynika, że nalezy poważać wszystkie jego poglądy. Mistrz sajęs fikszyn, który wygląda tak:

996c55781dc6dabd27e1b95eccca5f4e,3,8.jpg

napisał był w swoim felietonie, który możesz przeczytac w całości dusiując tego linka tutaj, napisał jiż na przykład:

„…Parę tygodni temu w “Rzeczpospolitej” Stefan Chwin przejechał stylistycznym rolls-royce’em oboje naszych noblistów, a także paru innych autorów. Dosyć mnie to zbulwersowało, choć z nadzwyczajną elegancją było napisane. Widać otwarł się sezon krytyki najlepszych. Przeczytałem niedawno krytykę tomu Rymkiewicza, w której czterokrotnie użyto słów “katarynka” i “kataryniarz”. Można by powiedzieć: taka sama katarynka jak Mickiewicz w “Balladach i romansach”… Mnie akurat Rymkiewicz ze swoją klasycyzującą poezją jest szczególnie miły…”

na szybko pietrucha mówi, że w ciagu dwustu lat od mickiewicza jezyk sie rozwinął,świat zmienił, więc co Mistrzu tutaj z porównywaniem Dyliżansu do nowego samochodu?

ale, ale poczytajmy dalej:

„…Pani Urszula Kozioł napisała kiedyś, że młodzi pragnęliby ujrzeć swoich starszych kolegów po prostu w grobie. Jak to pisał Gałczyński: Niech umrą wszyscy zdolniejsi poeci na tyfus zwany plamistym. Niech zamkną gębę i zejdą pod ruń zieloną, zostawiając miejsce młodym. Tak nie można i nie chodzi o to, że młodzi powinni starych bezustannie cytować…”

teraz wyjaśniamy sprawy:
1. owszem Pietrucha jakiś czas temu napisała recenzję z tomu Rymkiewicza „Zachód słońca w Milanówku”, ale nie była to krytyka, a recenzja i to o wydźwięku afiramtywnym. Wśród drobnych wtopek Pietrucha mogła wskazać podobne, w zasadzie zautoplagiatowane roziwązania rymotwórcze JMR, ale nie zrobiła tego, bo i po co. Określenia „kataryniarz” użyła, a nawet innych określeń, i tak mniej razy niż JMR uzył kotów – dla porządku około 80-ciu w 37 wierszach – to raz. A dwa, przecież to była taka licencia poetica a nie określenie wartościujące sensu stricte, do cholery. Czy takie sprawy trzeba wyjaśniać?!

2. Może powstać wrażenie, że młoda poezja jest wojująca, grzebiąca tradycję, lepperystyczna. Takie wrażenie ataku młodych na starych się buduje od jakiegoś czasu i to właśnie owi „starzy” niby czują się szczuci przez młodzież… Ale gdzie to niby? „Młodzi” atakuja przez pisemka niszowe a „starzy” się bronią przed wrażą przewagą na skromnych łamach „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego”, „Rzeczpospolitej”… przyslijcie im wsparcie! Niezłe co? To tak jakby komandos powiedział, że musiał użyć granatnika i wielkokalibrowego karabinu snajperskiego, bo go krasnoludek kopnął w kostkę.

W felietonie Lema nie ma ani jednego zdania, z którego by wynikało, że Mistrz przeczytał to co mu się pono podsyła do dom – np. ze „Studium”, bo gdyby poczytał to by znalazł tam i co klasycystycznego – np. taką Agnieszkę Kuciak. Rymowanie gdzieś tam się trafia, co czują np. tłumacze jezyków wschodnich, ale powiadaja oni, że ta nasza młoda rymotwórczość jest inna, poszatkowana, postmodernistyczna. Ale jest. Zajrzyj sobie Mistrzu chociażby – oprócz rzeczonej Agnieszki Kuciak – do Kasi Ewy Zdanowicz, do nowych wierszy Maliszewskiego chociażby.

Rytmiczność zaś współczesnej poezji jest zupełnie oderwana od rymotwórczości – zajrzyjcie sobie Mistrzu do Króla, do Różyckiego, do Marcinkiewicza, do Chłopka, do Brzoski… ech.

To zalążek pod kilka dyskusji jakby się chciało. Tylko, że problem, gdzie w tekście Lema konkret tekstowy? Przykład jakiś, ślady reprezentatywnego wglądu.

Ot, prawo krótkiego felietonu. Tylko czy aby Mistrz nie skręca niebezpiecznie w pisaniu o młodej poezji w stronę tzw. LINII PIETRASIKA?

Pietrusze też nie wszystko się podoba w młodej poezji, w tym również to smuciarskie rozdrobnienie, cziort’, ale żeby tak w czambuł cały ten ogródek, przecież bujny do cholery, nie?

Hej hej? Wpisu od Stanisława Lema na blogu jeszcze nie miałem:-)

POLISH HAMMER IN SPACE.

Strangepork_s.jpg

Pamiętacie jeszcze ten elektryzujący okrzyk? „Pigs in spaaaaaaaaace!”? A wiecie co było ulubionym powiedzeniem Dr. Juliusa Strangepork’a?

„It’s great to be here at another ‚Pigs In Space’ fan convention”

Anyway – jak donosi agencja AFP, niebawem nieskończone bezmiary wszechświata przeszyje elektryzezujący dźwięk polskiego młotka, a to za sprawą misji kosmicznej sondy Rosetta, co poleci badac kometę w niezbadane ostępy.

rosetta_kometa_130.jpg

więcej na ten temat tutaj
a więc stało się, także w przestrzeń kosmiczną wyniesiemy to co w nas – narodzie – najbardziej charaketrystyczne, platońską idealną MŁOTKOWATOŚĆ (por. Andrzej Lepper, „przemówienia 1997-2003″, Kiciokwoki Średnie 2003, także tamże por. od in.)

…pierwowzory wszystkich młotków we wszechświecie, łączcie się…

a wy kogo byście polecili na kosmicznego młotka?

PIETRUCHA WRACA. DROTKIEWICZ.

Pietrucha Jurodiwa ukrywała sie czas dłuższy dekonstruując mityczne człekotwory w umysłach swoich bliźnich.
Wraca i czyta sobie z literackiego sie dowiedziawszy, że Ostaszewski Robert, lubiana generalnie postac krytyki chłoszcze Panią Drotkiewicz. To taka Pani co napisała książke „Paris London Dachau” w której jak wiesc gminna niesie przyrównała odejście ukochanego do przeżycia obozu koncentracyjnego.
Pietrusze chce się rzygać już na samo porównanie i dedykuje rzeczonej autorce powiedzenie swojej świetej pamięci prababci, co na Sybirze była i swoje wiedziała:

NIE WIDZIAŁA DUPA SŁOŃCA
OGORZAŁA OD MIESIĄCA

Perkoz mówi, że to nadal znane powiedzenie w Łapach, więc proszę jego sie pytac o odcienie semantyczne.

Jak donosi z kolei Jasio, panna odwiedziła w poszukiwaniu sławy czata serwisu „Nieszuflada” i dziwiła się, że nikt jej nie zna, nie drze majtek przez głowę i temu podobnych.

No tylko tak dalej prosze Pani, a naprawde bedzie z kogo drzec łacha. Mniód na serce Pietruchy.

Nie będzie zdjęcia żadnego, nie będzie linka, i pewnie nie będzie listu od wydawcy w skrzynce, bo i Artur Burszta zamilkł po uciszeniu obaw.

Wcześniej jednak zaprosił Pietruchę Jurodiwą na zwizytowanie Festiwalu Festung Breslau. Imprezę za free Pietrucha obiecuje zwizytować i zamieścić relację. Pietrucha nie jest taka zła, jak zaproszą to sie pojawi. Incognito. Ale zawsze. To tak baj de łej…

KSEROBLOG. ZLĘKNIONA PIETRUCHA WYJEŻDŻA

Na blogu literackim można znaleźć link źródłowy do artykułu we „Wprost” (świeto, święto, tygodnik napisał coś o literaturze!) autorstwa, niejakiej Marty Ssawki (czy znowu pomyliłem nazwisko? Znowu bede musiał przepraszać tak? To przeproszę, a co mi tam!). W artykule tym dowiadujemy się, że jest do dupy z polską literaturą, że czas najwyższy napisać Polską Powieść Sukcesu (PPS), gdzie nie będzie nic brzydkiego, wszyscy będą srali marmurem, smarkali dolarami i sikali kisielem doktora oetkera. To kolejny głos w tej sprawie i na ten temat. Pani Marta wpisuje sie w „linię Pierasika” w naszej publicystyce literackiej. A kiedy przyjedzie takich kilku atletów więcej to ruszą wspólnie na demonstrację i nam wszystkim znędzniałym literatom spuszczą łomot. O, patrzcie już idą:

_1938.jpg

To Pietrucha znika na kilka dni. Dla bezpieczeństwa. Miejmy nadzieje, że żaden Pioter Wu bloga mi nie nawiedzi.

DEMENTI. HONOR DO ZWROTU. SKOJARZENIE.

Pamietacie Napstera? Pamiętacie co pojawiło się na witrynie Napstera po tym jak zadarł z koncernami? No ten tekst, że Sorry Music i inne pomogą właściwie prowadzić witrynę, etc. Uwaga. To mi się kojarzy to co zaraz napiszę, ale niech będzie:

My z bożej łaski Pietrucha,Jurod, Idiota, Prezes oraz Grafoman w ciele swym jedyni, po wymianie uprzejmych listów z Panem Arturem Bursztą stwierdzamy oficjalnie, że myliliśmy sie co do kosztów wysyłki książek oferowanych przez BL. Wynika tenże koszt z przyjętej przez BL formy płatności i w tej formie, uznanej za obliagtoryjną, podstawową w imię „przejrzystości” oraz wobec czasowej niemożności wprowadzenia przez BL innej formy lub reformy niemziennej. Rzeczywiście wynosi on ok. 9 zeta. Do ustalenia pozostaje ile dopłaca BL do tego szalechtnego porcederu. Stwierdzamy także, że po prawdzie konkurs na debiut nie jest żadnym konkursem, chociaż posiada wszelkie cechy konkursu, a w każdym razie cechy przy pomocy których powszechnie definiuje się aktywność ludzką za konkurs uznawaną. W tymże samym konkursie było możliwe, jak się dowiedzieliśmy, ogłoszenie werdyktu w ciagu 96 godzin od upływu terminu. Głównodowodzący BL Festung Breslau dokonał albowiem delegacji swoich uprawnień na pięć innych osób, które czytały bardzo sukcesywnie, co już wszyscy wiedzą.
Podobnież my Pietrucha i tak dalej, przyznajemy, że wobec znacznego oddalenia psychicznego od podmiotu naszych dociekań pozwoliliśmy sobie po zdepersonalizowaniu powyższego na określenia nie do końca przystojne, a będące celowym wywichnięciem nazwiska podmiotu co zgodnie uznajemy za działanie niskich lotów i gówniarskie, z czego się wycofujemy i obiecujemy kąsać w przyszłości ciekawiej i z wiekszym polotem, ponieważ takie jest nasze zdanie i my je podzielamy.
To chyba tyle.
W mocy pozostaja gratulacje dla wyróżnionych. W mocy pozostaje nadzieja, że mając taka silna pozycję, BL nie przejdzie do pozycji siły.

Pozostajemy z szacunkiem na swoich pozycjach. Pozdrowienia.

Pietrucha Czuwająca na rogatkach

FESTUNG BRESLAU UDERZA W DZWON

Jest już program festiwalu Festung Breslau, czyli dawnego Portu Literackiego Legnica. Jak na skalę środków finansowych … no dobra… nie będziemy tutaj marudzić, powiedzmy że festiwal jest centralny, podstawowy, najważniejszy i w ogóle. Ale czemu Pietrucha o tym? No po pierwsze festiwal ma już część komercyjną za wstępem — bilety na zaskrońca kierca są po 28 zeta i na koncerty — po 29 zeta. W ramach promocji dostaje sie makluature która nie schodzi portowi z magazynów.

No, w kwestii duszenia kasy Bursztynowy Słowik Biura Literackiego jest dobry, bo gdy Pietrucha chciała sobie kupić Krzysia Siwczyka debiut, ale okazało sie, że książka kosztuje 10 PLN a wysyłka 9 PLN, no to chyba taka droga ta wysyłka bo ksiązka drukowana na arkuszach miedzi z KGHM-u.

Jedno dobre to, że jak Pietrucha nieoficjalnie sie dowiedziała wsród finalistów konkursu na debiut znaleźli sie przegrani Bierzina z roku 2003 — czyli pono Bagiński i Obuchowicz.
Tutaj plus dla Burszciaczka, chociaz jak on to zrobił — 110 projektów tomików w 96 godzin, sam????
Spotkanie z finalistami poprowadzi znany i elokwentny krytyk literacki tuż przed maturą — Tobiasz Melanowski.

Pietrucha juz współczuje laureatom. Książki niestety nie kupi, bo wysyłka droga jak cholera. Ilustracji nie będzie w tej notce, bo dosyc lansa. o.
Piszcie do Pietruchy na Berdyczów.

PRZĄŚNICZKI NA WALENIE TYNKÓW.

Wszyscy co znają Pietruchę wiedzą, że nie ma to jak świętowanie walenia tynków w jego obecności. Ale dla swoich wiernych czytelników Pietrucha znalazła zespół z klasą, którego utwór „pewna cześć ciała w pewną ci część ciała” jest jego życiowym hymnem. Ten zespół zepsuł to: (tarararadadam)

favori12.gif

Rzeczona piosenka jest świetna, znakomita jest do odsłuchania pod TYM LINKIEM!

Pietrucha wszystkim zakochanym życzy odrobiny zdrowego rozsądku o jakim śpiewają chłopcy:-) Bo potem boli pewna cześć ciała…

PIATEK 13.02. PIETRUCHA DIAGNOZUJE U SIEBIE SCHIZOFRENIĘ

„Otwarcie przez Radosława Wiśniewskiego, łódzkiego biznesmena, rodzinnego domu dziecka w Rudzie zostało wydarzeniem 2003 roku.

Czytelnicy „Gazety”, telewidzowie TV Toya i słuchacze Radia Eska oddali na nie 70 głosów. Na plebiscyt „Co dobrego poruszyło Łódź” wpłynęło 531 głosów. Łodzianie mieli do wyboru 17 propozycji.”

Tak sie mają sprawy według Łódzkiej „Przepiórczej”. Słowem Pietrucha, nic sama o tym nie wiedząc nieźle zarabia! A co więcej wygląda zupełnie inaczej niż wygląda, bo wygląda tak:

z1901338N.jpg

Chyba czas pogadać ze swoim drugim „ja”, ustalić kto tu HYde, kto Jekyll i jak sobie nawzajem pomóc. Ale tak czy inaczej Pietrucha gratuluje swojej łodzkiej inkarnacji. Ajol.

VISION vs. WIZJA albo KTO JE KAMĘ TEN MA WIZJĘ!

Oto i koincydencja jakich mało! Przed chwila ukazał się, w zasadzie ujawnił numer nieregularnik z okolic Górnosląskiego Okręgu Przemysłowego „ARTyleria”, cały numer poswięcony

_11072.jpg
wizyjności.

A ptaszyny donoszą iż za momencik ukaże się jeszcze jedno pismo młodoliterackie (kto wie jakie? no, trzy punkty mozna zyskać w nieustającym rankingu Pietruchy)którego cały numer poświęci się na ołtarzu

_10538.jpg
wizyjności.

Znakomicie, czytelnicy, ewentualni nabywcy beda mieli bardzo detaliczna konkurencję na półeczkach. Pewnym usprawiedliwieniem tej koincydencji jest fakt, że jedno pismo siedzibę ma na południu kraju a drugie bliżej północy, chociaz ambicje oba maja ogólnopolskie. No to może fuzyjka wizyjności pane redaktory?
Macie jakąś wizję?