Archiwum dla Styczeń, 2004

STUDIUM LIETRACKIE BRESLAU. M.WITKOWSKI PANY

Pietrucha wciera z wieciera wzięła udział w życiu literackim Wrocławia, czyli w pierwszej, w tym roku, odsłonie „Studium Literackiego”. Goścmi byli tym razem Przemysław Czapliński i Michał Witkowski. Przemysław Czapliński ze swoja pasją, profesjonalizmem i erudycją pozostaje tutaj poza wszelkim podejrzeniem. Wypada tylko Panu Profesorowi gratulować znakomitej kontrszarży intelektualnej na przedstawicieli Magazynu Materiałów Literackich „Cegła”, którzy obalając browca przy kontuarze wdali się w dyskusję. Ale gwiazdeczką pierwszej świeżości swetra i dżinsów (wiadomo realizm, realizm jest teraz na topie!) był Misio Witkowski:

witkowski.jpg

Pietrucha nie zapamiętała nic z jego wypowiedzi poza melodią głosu, więc po odparowaniu kilku piw, i zaleczeniu zakwasów na przeponie od śmiechu, a było go co niemiara, zrobiła kwerendę interentową i trafiła na fragment jednego z kilku artykułów Michała Witkowskiego w magazynie dla panów „HE” (co znaczy „ON”) z lata 2001 roku. Oto i próbka zdolności felietonotwórczych Witkowskiego Michała (czy to ten sam zapytuje śmiertelnie ranione serce?):

„Malutkie, zupełnie niewidoczne w trawie, celowo gubione przez niektórych z nas. Rzucane z samochodu, wyrzucane przez okna, wpadające pod nogi przechodniów. Pełno tego wszędzie. Bywa niebezpieczne, jest produktem niezdrowego trybu życia, nieładnie pachnie, ma swoje miejsce przeznaczenia, ale nie jest śmieciem i nie znajduje swego miejsca na wysypisku. Niedopałek. Produkt uboczny palenia papierosów, kawałek osmolonej bibułki z przesiąkniętym na żółto filtrem, często pognieciony od gaszenia, ale często wyrzucamy go bez zgaszenia. (…)”

Chcesz wiedzieć co było dalej? Naduśnij tego linka! Pietrucha z tego miejsca pozdrawia także przywoływanych w dyskusji „lietrackich Norwidów wagi lekkiej oraz Norwidów wagi ciężkiej”, nie pamietając juz kontekstu w jakim ta fraza przyczyniła sie walnie do zakwasów ze śmiechu na przeponie Pietruchy.

P.S. Bardzo fajna barmanka w nieco przyciasnym wdzianku koloru myszy zapytana przez Pietruchę czy wybiera krem do nóg czy podkład do makijazu o jakim czytał Misio Witkowski, zachowała sie skandalicznie i powiedziała, że nie słuchała. Pietrucha przyznała jej rację. To był słuszny wybór!

DLACZEGO NIKT NIE LUBI MAŁYCH DZIEWCZYNEK?

Bardzo długo w ankiecie Pietruchy, kilka notek poniżej, bezapelacyjnie przegrywała książka Kasi Zdanowicz „Jak umierają małe dziewczynki?”, ostatecznie zrównała się w nieutuleniu z Jarkiem Gruzlą i Pawłem Koziołem.

TUTAJ MIAŁ BYĆ SKAN OKŁADKI ALE BYŁ TAKI WIELKI ŻE TRZEBA BYŁO WYCIĄĆ NIESTETY. JAK PIETRUCHA ZNAJDZIE MNIEJSZY TO WKLEI. SORIUSZ BOLSZOJ

No i. Cały ten blog to słodko-gorzka, głupio-niegłupia intelektualna zabawa, w tym także wszelkie ankiety ogłaszane przez Pietruchę. Ale sprawa jest zastanawiająca. Dlaczego wierszy KEZ jakoś nikt nie lubi? Pietrucha przyznaje, że tytuł tomiku jest z lekka tautologiczny, bo czy dziewczynka może być wielgachna jak Panzerkampfwagen V (dajmy na to – Ausf F, bo to był kawał sprzętu!)? Czy może jednak już w samym słowie zawiera się np. to, że dziewczynka jest istotą małą? No ale to kwestia poboczna, bo sam tomik zdaje się bronić. Inna sprawa, że zdaniem Pietruchy, KEZ debiutowała o jakieś 5-6 lat za wcześnie, że na dobrą sprawę do tej pory jedynie „Szkliwo” wydane jakiś czas temu przez Bibliotekę „Kartek” się liczy. A chyba nic by sie nie stało, gdyby wydała wiersze z obecnej ksiązki jako „Szkliwo II”. Brzmiałoby zupełnie jak Led Zeppelin II.
No ale czy wy lubicie wiersze Katarzyny Ewy Zdanowicz, czy nie? I dlaczego? Dlaczego tak, albo dlaczego nie?

Przecież ona taka swieża, dziewczyńsko-sentymentalno-rymkiewiczowsko-leśmianowsko zakręcona jest:-)

CO Z LITERATURĄ???

„Literatura umarła. Żyje już tylko rynek książki. Diagnoza jugosłowiańskiej pisarki jest ponura. Niestety też prawdziwa”

Tak zaczyna omówienie książki Dubravki Ugresić niejaki Jerzy Jarniewicz. W kwestii zapoznania się z treścią, Pietrucha odsyła do artykułu , a także ostatnio toczących się dyskusji na literatorium , głównie za sprawą Krzysztofa Uniłowskiego oraz Tomasza Satwiszyńskiego, założycieli odpowiednich wątków (nie zamieszczam linka, zadajcie sobie trud i znajdźcie te wątki, i jeszcze na domiar wszystkiego przeczytajcie!). Natomiast Pietrucha ogłasza kolejna ankietę, bo lubi tak robić. Ankieta poniżej:-)

RANKING PIETRUCHY – NAGRODA LITERACKA ZA 2003

Na stronach Literatorium zrodziła się radosna idea – skoro zacna kompanija krytyczna (nie mylić z masą krytyczną!)się zebrała w jednym miejscu w necie – żeby przyznawać cechową nagrodę literacką. Na razie w kategorii prozy i poezji, może jakieś odstępstwa się trafią. Pietrucha ma już swoje typy i ogłasza ankietę:

nie ma prozy bo Pietrucha się na prozie nie zna i najbardziej jej się podobał w 2003 W. Pielewin „Mały palec Buddy”, ale to Ruski a nagroda pono polska. Ale jakbyśta mieli sugestie uzupełnienia ankiety/sondy u góry, albo jakieś typy w prozie, krytyce i takich tam innych – komentujcie. Komentujcie cokolwiek do cholery jasnej, no.

P.S. Nie ma w sondzie Jacka Gutorowa z „Niepodległością głosu” chociaz czyta się jak fajną prozę – ale to krytyka – chociaz pod-szyta, no i dlatego, że to klasa sama w sobie. Ament.

PIETRUCHA NAJWIĘKSZYM ETATOWYM KOMENTUJĄCYM NUDZIARZEM!

O proszę, to jest wdzięczność, ledwo Pietrucha podlinkowała literackiego bloga a ten już zaraz przyznał Pietrusze nagrodę za najnudniejszego bloga.
No i nagrodę za etatowe komentatorstwo. Pytanie gdzie, jak i z kim?! Taki _ii_ na nieszufladzie to dopiero komentator!
Panie/Pani literacki blogu, no don’t przesada.
W ogóle ostatnio się uwzięli na Pietruchę. Kumple też, z braku tematów chyba, wywalili w jednej z notek skan artykułu, który już od kilku tygodni można przeczytać w „Studium”. Co kto ma do Pietruchy? No?!

PRAWODAWCA GRAFOMAN

n-glowny.jpg

Koledzy literaci sobie gadają o rynku, mediach, o grafomanii (ci z forów internetowych) a tymczasem największa grafomania, do tego bez porównania szkodliwsza, dzieje się na samym szczycie. Otóż jak się okazuje, w roku 1990 kiedy to w zasadzie trwała w najlepsze przebudowa systemu politycznego, gospodarczego i prawnego naszego państewka Dziennik Ustaw liczył 547 pozycji i zawierał 1348 stron, w zeszłym roku zawierał 2191 pozycji i zawierał 16.456 stron (za A.Zoll „Złe prawo – słabe państwo”, „Tygodnik Powszechny”). Rekordowo często zmieniana jest ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych – tylko w zeszłym roku 11 razy! Tymczasem jak zwykł mawiać świętej pamięci profesor Marek Nowicki

Marek10.jpg

Taki bałagan prawny odbiera człowiekowi godność, bo odbiera możliwość zaplanowania swojego życia.

Gdyby tak na przykład ograniczyć posłom możliwości radosnej twórczości jak robią to serwisy poetyckie wobec swoich użytkowników – gdzie nierzadko użytkownik może zamieścić 1 wiersz dziennie, albo np. 1 wiersz w tygodniu? I zarządzić masowe przeglądy redakcyjne dotychczas uchwalonych ustaw?

W ostateczności można by na odpowiedniej tablicy z granitu utrwalić złotymi literami odpowiedniej wielkości cytat z Józefa Piłsudskiego:
„Wam Panowie Posłowie kury szczać prowadzić a nie prawo Rzeczypospolitej stanowić”

OSTATNI Z ALIANTÓW – CHARLIE CHURCHILL

11108395[1].jpeg

Znamy tego Pana? Jego recepta na długowieczność – codziennie paczka cygar, butelka whisky i żadnego ruchu fizycznego. Przy okazji facet zasłużył się, przynjamniej w historii swojego kraju, kto wie może i świata, bo gdyby GB przewodził w czasie próby bezjajeczny Neville Ch. to nie wiadomo jakby sie to wszystko potoczyło. Ale to wiemy, nie? A kto wie, że Winston Ch. miał:

_6998.jpg

…papugę. Tak, tak i jak von Nogaj w „C.K. Dezerterach”, Winston Ch. nauczył te papugę kląć kogo trzeba. I wiecie co? Ta papuga nadal żyje i klnie kogo trzeba, jak donosi PAP:

„…Błękitne i złote upierzenie Charlie z latami nieco straciło na intensywności, ale do jej ulubionych powiedzonek należą okrzyki, które niegdyś wprawiały w zakłopotanie uczestników kryzysowych narad u Churchilla: „Hitler – sk….!” i „Naziści – sk…..!”. Papuga moduluje przy tym głos w sposób charakterystyczny dla swego dawnego pana. „

Co więcej, Charlie, bo tak się papuga nazywa kończy w tym roku 104 lata.

Co byście jej dali w prezencie?

Czy należy papugę Winstona Ch. zaliczyć w poczet ogólnoświatowego dziedzictwa kulturalnego, chociaż wyraża się tak niekulturalnie?

Czy należy zarejestrować jej głos, jako ostatnią pamiątkę po Winstonie Ch.? Czy należy ją po śmierci zmumifikować, wypchać?

Do jakiego stopnia należy posuwać medyczne i elektroniczne ingerencje w jej działanie?

Anyway – Long Live Charlie!

GROTOWSKI. OPOLE. SKANDAL.

Czy ludziom w miarę kulturalnym trzeba mówić kto to był Grotowski? Chyba nie. Ale nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, a w Opolu w szczególności.

Grotowski1.jpg

Oto co można było wyczytac w „Gazecie Przepiórczej w Opolu” ostatnio:

Czy w związku z przypadającą w środę piątą rocznicą śmierci wybitnego reżysera teatralnego Jerzego Grotowskiego urząd miasta podjął jakąś inicjatywę, by uczcić pamięć artysty, który przez kilkanaście lat pracował w Opolu?

Dorota Michniewicz, naczelnik wydziału kultury i sportu urzędu miasta:

- Urząd nic nie organizował. Uznaliśmy, że nie ma zapotrzebowania społecznego na jakieś szczególne obchody. Nikt się nie zwrócił do nas z prośbą o pomoc w zorganizowaniu jakiejś imprezy czy jej dofinansowaniu. Nikt nawet nie pytał o taką możliwość.

Warto więc zapamiętać, że Grotowski zaczynał w Opolu, Teatrem 13 Rzędów, który mieścił się w dawnym lokalu KZT w Rynku. Teraz tam jest lokal gastronomiczny z którego Urząd Miasta drze niezłą kasę, więc lepiej żeby obchodów nie było, prawda? Bo jak by były to może ktoś by się zapytał, dlaczego w lokalu bądź co bądź historycznym tera browce tak ło. Ale to nie pierwsza ani ostatnia tego typu historia w mieście które gnije w samozadowoleniu i orgazmie jakie daje mu raz na rok obciachowy i coraz bardziej badziewiarski festiwal piosenki publicznej.

CO SPUŚCIĆ RADNEMU KOZIOŁKOWI?

Poniżej za „Głosem Szczecińskim Jurodzka Agencja Dezinformacji podaje:

„Stargardzki oddział „Głosu Szczecińskiego” odwiedził tamtejszy radny Jarosław Koziołek. Zostawił oświadczenie, w którym stwierdza, że „będąc w pełni władz umysłowych jest synem Boga Wszechmogącego, Jedynego i prawdziwego Boga Izraelitów, Polaków oraz wszystkich ludzi dobrej woli”.

Jarosław Koziołek poprosił stargardzkiego księdza prałata Henryka Ozgę, aby wspólnie z biskupem diecezji szczecińsko-kamieńskiej potwierdzili jego słowa. Albo im zaprzeczyli. „Za pośrednictwem proboszcza proszę biskupa o opinię w tej sprawie” – mówi Jarosław Koziołek – pisze „Głos Szczeciński”.

O szczegółach swej przyszłej działalności radny nie chce na razie rozmawiać. Jak mówi, musi poczekać na odpowiedź biskupa i upewnić się, że ma dobrą duszę.

Jarosław Koziołek w listopadzie spowodował przewrót w radzie miejskiej Stargardu. Od lat związany z prawicą, w 2002 roku ubiegał się o fotel prezydenta miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Ugrupowanie to sam zakładał w Stargardzie. Dwa miesiące temu nieoczekiwanie przeszedł na stronę Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dzięki czemu lewica zyskała większość w radzie. Po tej decyzji regionalny zarząd PiS-u natychmiast wyrzucił Koziołka z partii. Teraz jest radnym niezależnym, bez którego SLD straciłby władzę w radzie miejskiej – informuje dziennik. (PAP)”

Pietrucha proponuje w ramach darmowej akcji psychoterapeutycznej radnemu Koziołkowi przytrzeć rogów, spuścić wpierdol w kilka osób, tak po prostu staromodnie, i od razu wszystkie klepki od takich wstrząsów odpowiednio mu sie poukładają. No to palec do budki, kto sie zgłasza do Społecznych Brygad Przywracania Normalnego Myślenia u Przedstawicieli Władzy? Jakieś inne pomysły uleczenia radnego koziołka?
Poniżej przedstawia Pietrucha sondę i prosi o głosy.

KUCZOK AUTODEMASKATA.

Pietrusze udało się dostać na chwilę na czata z Kuczokiem, chociaż pokój był moderowany – tzn. cenzurowany i moderator z Polityki dopuszczał do głosu głównie uczestniczkę o ksywie głupczątko, którą Pietrucha próbowała ostrzec, że Kuczok to straszny Głuszec i że ją chce zgłuszyć a potem wiadomo, jak to Głuszec. Szczegóły wiadome. Jedno pytanie tylko moderator od pietruchy dopuścił do głosu:

- Panie Kuczok, co to w ogóle, Pana zdaniem jest literatura zaangażowana roczników 70-tych? Czy w ogóle taka zbitka semantyczna, poza niewątpliwym blaskiem promocyjno-hucpiarskim ma jakieś znaczenie.
Wojciech Kuczok: Chyba nie ma.
Nawet jako promocyjna hucpa

No fajnie a jeszcze Pietrucha się pytała, czy nie uważa, że obciachem roku 2002 było pominięcie przez „Tekstylnych” Kobierskiego Radosława, rocznik 71 (szkoda, że nie 74…) Ale moderator-pelengator nie puścił…A wracając do mandarynek Stana Lorena….